Witajcie! Z tą analizą powracamy do tematyki wampirów. Co prawda, jedynie w połowie, ale nie wymagajmy za wiele. Enyłej! Opko (niezanalizowane do końca, więc być może jeszcze do niego wrócimy) można znaleźć pod tym adresem.


*zerka na tagi* Huh. Nasz Ambulans serio się zwampirzył.

Wiesz, dużo krwi…

Po przemyśleniach, postanowiłem napisać bloga który dotyczyć bedzie wampira o imieniu Arisan…..może to i dziwne ale jakoś tak wyszło. Z góry przepraszam za błędy bo wiem że każdy je popełnia………
Jedni mniej, inni więcej – a niektórzy czasami popełnią zdanie bez błędów.
Które i tak giną w gąszczu kropek.


Wpis 2-Początek historii…..
Było zimno i mroźnie.

Wiatr wiał i dmuchał, a ludzie spacerowali i chodzili po ulicach.

Dachy domów nakrywała gruba warstwa śniegu, a ludzie dawno siedzą w domu, przygotowywując się do świąt.
Albo ich w tym mieście było niedużo, albo mieli zajebiaszczy domek.
Jedyny w okolicy z centralnym ogrzewaniem. Bajdełej, zdziczałe czasy im po ulicach szaleją.

Ulicą jedynie jeździły samochody i coraz rzadziej pokazywały się tramwaje i autobusy. Wszędzie panowała cisza, jednak jest jedna osoba, która tej nocy nie zmruży oka, a nazywa sie Arisan.
Ledwie się zaczyna, już używają wehikułu czasu. Chociaż nawet z jego pomocą trudno jest jednocześnie być w przeszłości i przyszłości xX

Siedział na ławce w parku, a na jego czarne włosy opadały płatki śniegu. Po jakimś czasie dostrzegł swymi czarno-czerwonymi oczami zakochaną pare,
W sensie, tęczówki miał czarne, a białka takie przekrwione?
Nie. Tak jak biedronka, tylko na odwrót.

która widocznie wracała do domu. Wstał, otrzepał się ze śniegu, i ruszył powoli w ich kierunku. Młodzi zauważając go wcześniej nie zwracali na niego uwagi
E, to chyba zwrócili na niego uwagę, skoro go zauważyli…
Musiał wyglądać jak rasowy kloszard. Widzisz takiego, ale nie zwracasz uwagi, żeby od ciebie nie wyciągał pięciu złotych na wino.

i nadal rozmawiali, niezdawając sobie sprawy z niebezpieczeństwa.
Również „niezdawam” sobie z niego sprawy.
No jak to, pięć złotych piechotą nie chodzi!

Chłopak był coraz bliżej. W końcu gdy doszedł zaczepił go młody człowiek ze swoja dziewczyna
„- Panie, ja jestem kulturalny człowiek i panu nie przerywałem. Ale na przyszłość, jak pan już musisz, to znajdź pan sobie jakiegoś krzaczka!”

-Przepraszam chłopcze?
Nieodezwał się tylko spojrzał na blondyna, i odwrócił się w ich kierunku. Miał spokojny wyraz twarzy ale nieco pobladły,

*usiłuje zrobić pobladłu wyraz twarzy*
…Masz minę jak kot srający na puszczy.
*zmniejsza poziom trudności: usiłuje sobie taki wyraz twarzy wyobrazić*

natomiast facet, który go zaczepił, był zoreśmiany i opalony.
Zoreśmiany? Czy to jest zaraźliwe? D:
Nie martw się, to genetyczne. Neurologiczne.

Koleś musiał się chyba zorientować, że cisza za długo trwa, wiec spróbował znowu w innej formie pytania.
-Czy wiesz może….
- 20.45
-Skąd wiedziałeś, że chce spytać o godzinę
-Zgadywałem…..to wszystko czy jeszcze coś?

A teraz to już nie mógł zgadnąć. To tak, jak z tym jasnowidzem, co to na pukanie do drzwi woła „Kto tam?”.
„- Coś jeszcze. Masz może pięć złotych?”

-Wszystko…….
Arisan obdarzył ich lekkim uśmiechem, a własciwie to dziewczyne tego faceta. była nieco zdziwiona, jednak odwzajemniła gest ,poczym chłopak poszedł w swoja strone a młodzi stali, patrząc się na niego.
-Jakiś dziwny był…..
-Oj daj sobie spokój…..sam słyszałeś że zgadywał
-Nie o to chodzi……Gdy mówił zauważyłem kły……

Łaaaał! *sprawdza w lusterku, czy jej są na miejscu* Git, mogę lecieć do parku straszyć gówniarzy! :D

teraz jest mowa o tych wampirach i myśle że to jeden z nich….
Bo kloszard z problemami stomatologicznymi nie byłby wystarczająco kuul.

a zresztą chodź już bo jeszcze zawróci Oboje spojrzeli na siebie, a potem na scieżke którą szli. Chłopak który był niedaleko ich (jakieś 5 kroków)
W czasie, kiedy prowadzili ten dialog, zdążył przejść CAŁE PIĘĆ KROKÓW?
To nie dość, że ma problemy z uzębieniem, to jeszcze z poruszaniem się? Biedny, schorowany człowiek. I oni w nim widzą wampira, ta okropna młodzież…
Może na prostej drodze wybrał tę okrężną? Co też procenty robią z ludźmi…

zniknoł.
A w zaspę to nie łaska spojrzeć?
Do słownika też nie…

Ruszyli w pośpiechu do wyjścia. Chcieli zapewne być już w domu, jednak to im sie nieudało. Gdy jeden krok dzielił ich od opuszczenia mejsca, Arisan ukazał się przed ich oblicze.
Byli ze sobą tak blisko, że nawet oblicze mieli wspólne.
Ale szczoteczki do zębów już nie.

Złapał dziewczyne za ręke, pociągnoł do siebie, rozerwał szal, który oplatał jej szyje i….wbił w nią swoje kły. Krew spływała po karku. Gdy skończył puścił ją już martwą. Blondyn był juz daleko od niego, jednak wampir zmienił się w wilka i ruszył w strone ofiary.

W wilka? A czemu nie we fretkę?

W ślimaka. Wyobraź sobie, taki ślimak obnażający kły i rzucający się kolesiowi do gardła…

Kiedy zdawało sie chłopakowi, że juz jest bezpieczny, zwierze rzuciło się na niego, rozszarpując mu gardło.Tak zakończył się ich żywot.
Znaczy, chłopaka i zwierzaka? Tak to jest, jak krytyczny sukces poprawisz krytyczną porażką…
Pewnie zachłystnął się przy piciu krwi.

Albo nie miał naturalnej odporności na zoreśm. 

Zoreśm. Ja cię, prawie jak toczeń. *__*


Po udanej akcji położył ich obok siebie.
Tylko – kto?
Żywot?

Gdy juz miał odchodzić jako chłopak, zauważył u obydwoje pierścionek zaręczynowy. ,,Póki śmierć was nie rozłączy”-pomyślał uśmiechając się w ich strone-,,Mogłem im darować, ale cóż…ktoś się rodzi, a inny umiera, takie życie”.Kiedy opuscił park, skierował się ulicą do miejsca gdzie mieszkał. Z niesamowitej ciszy rozległ się przeraźliwy krzyk kobiety, dochodzący z podwórka, które było całkiem blisko.Arisan ustał jak na rozkaz, pomyślał chwile, zmienił sie w wilka i co sił w łapach pobiegł do miejsca skad dochodziły odgłosy. Po dobiegnięciu zauważył 4 chłopaków którzy bili całkiem samą kobiete….ale zaraz…jest jeszcze mała dziewczynka w kącie która była nieprzytomna a twarz miała podrapaną i osiniaczoną. Na to nie mógł sobie pozwolić
Nie mógł bić samotnych kobiet. Dlatego polował na pary.
Samiec alfa. Tylko on tu może zabijać.

i ruszył na nich co zauważyli, a ich rakcja była do przewidzenia. Puscili kobiete i zwrócili się w kierunku Arisana, który niezwalniał biegu. Wyskoczył i wyjądował
Wy… wyjądrował? Wylądował na jądrach, znaczy się? Ała…

na pierwszym kolesiu, który dostał urazu mózgu po silnym zderzeniu głowy o twardy beton.

*dostaje urazu mózgu po silnym zderzeniu głowy o twarde biurko*


Pozostali spojrzeli najpierw na wilka, potem na siebie aż w końcu zmierzyli ze złymi zamiarami na zwierzaka,
Coś mi tu zaleciało zoofilią…
Ja się w takim razie pytam, co oni sobie zmierzyli… oO

który zareagował błyskawicznie robiac uniki i miażdżąc żebra niektórym,
Czym, przepraszam bardzo? Dupą?
Nigdy nie lekceważ potęgi Pragęby.

jednak dopioł swego. Jeden z nich złapał go i rzucił o ściane. Pies przestał sie ruszać od monętu gdy spadł na ziemie.
Taaa, pies, wilk – co za różnica…

Wszyscy z zaciekawieniem zbliżyli się do niego, a pewien facet z ich bandy mając świadomość że wilk nieżyje chciał go złapać za futro. Arisan natychmiast otworzył oczy, wbił ostre zęby w ręke i szarpał do siebie podnosząc sie przy okazji.Teraz to się wystraszyli i uciekli byle od tego miejsca, zostawiając swego kolege na pastwe losu. Zwierzak szarpał się z nim, ale gdy poczuł ostry ból w lewej łapie, odruchowo opadł na ziemie, puszczając chłopaka, który bez wahania pobiegł gdzie pieprz rośnie. Kobieta przez trwającą walke, budziła nieprzytomną dziewczynke, która odzyskiwała świadomość.Wilk podnosił się z trudem, ciężko oddychając po wygranej walce z ludzką rasą.
Jeśli czterech łebków z osiedla to ludzka rasa…
No. Cała reszta została opanowana przez Goa’uld.
Tych tutaj nawet oni nie chcieli.
Do tego musieliby mieć mózgi…

,,To sie doigrałem….”-myślał. Osoby po ogarnięciu sie, wymineły pół żywego zwierzaka i poszły jak najprędziej do domu. ,,Po co mi to było?Równie dobrze mogłem je zostawić na ich łasce, ale cóż…..taki ze mnie baran, że zawsze musze się mieszać”. Zmienił się w wampira i ruszył kulejąc w strone domu. Gdy wszedł, pierwsze kroki skierował do łazienki. Opatrzył rany jakich doznał podczas bitwy.
Zaiste, wielka to była bitwa i nad wyraz chwalebna…

Troche czasu potrwa zanim sie to zagoi. Gdy wyszedł odruchowo spojrzał na zegar.,,Dzisiaj nie było tak źle choć mogłoby być lepiej.No dobra ide spać”. Jak pomyslał tak zrobił. Skierował sie do pokoju gdzie było sobie łóżko.
„Było sobie życie”, „Był sobie człowiek”… „Było sobie łóżko” – kolejny serial animowany ze znanego cyklu.

Położył się od razu ale sen przyszedł troche później.

Sorki że takie krótkie jak na początek ale jakoś nie miałem wyczucia, ale się poprawie.
Brakiem wyczucia było już samo wrzucanie tego do Sieci…