ambulans blog

Twój nowy blog

Witajcie! Z tą analizą powracamy do tematyki wampirów. Co prawda, jedynie w połowie, ale nie wymagajmy za wiele. Enyłej! Opko (niezanalizowane do końca, więc być może jeszcze do niego wrócimy) można znaleźć pod tym adresem.


*zerka na tagi* Huh. Nasz Ambulans serio się zwampirzył.

Wiesz, dużo krwi…

Po przemyśleniach, postanowiłem napisać bloga który dotyczyć bedzie wampira o imieniu Arisan…..może to i dziwne ale jakoś tak wyszło. Z góry przepraszam za błędy bo wiem że każdy je popełnia………
Jedni mniej, inni więcej – a niektórzy czasami popełnią zdanie bez błędów.
Które i tak giną w gąszczu kropek.


Wpis 2-Początek historii…..
Było zimno i mroźnie.

Wiatr wiał i dmuchał, a ludzie spacerowali i chodzili po ulicach.

Dachy domów nakrywała gruba warstwa śniegu, a ludzie dawno siedzą w domu, przygotowywując się do świąt.
Albo ich w tym mieście było niedużo, albo mieli zajebiaszczy domek.
Jedyny w okolicy z centralnym ogrzewaniem. Bajdełej, zdziczałe czasy im po ulicach szaleją.

Ulicą jedynie jeździły samochody i coraz rzadziej pokazywały się tramwaje i autobusy. Wszędzie panowała cisza, jednak jest jedna osoba, która tej nocy nie zmruży oka, a nazywa sie Arisan.
Ledwie się zaczyna, już używają wehikułu czasu. Chociaż nawet z jego pomocą trudno jest jednocześnie być w przeszłości i przyszłości xX

Siedział na ławce w parku, a na jego czarne włosy opadały płatki śniegu. Po jakimś czasie dostrzegł swymi czarno-czerwonymi oczami zakochaną pare,
W sensie, tęczówki miał czarne, a białka takie przekrwione?
Nie. Tak jak biedronka, tylko na odwrót.

która widocznie wracała do domu. Wstał, otrzepał się ze śniegu, i ruszył powoli w ich kierunku. Młodzi zauważając go wcześniej nie zwracali na niego uwagi
E, to chyba zwrócili na niego uwagę, skoro go zauważyli…
Musiał wyglądać jak rasowy kloszard. Widzisz takiego, ale nie zwracasz uwagi, żeby od ciebie nie wyciągał pięciu złotych na wino.

i nadal rozmawiali, niezdawając sobie sprawy z niebezpieczeństwa.
Również „niezdawam” sobie z niego sprawy.
No jak to, pięć złotych piechotą nie chodzi!

Chłopak był coraz bliżej. W końcu gdy doszedł zaczepił go młody człowiek ze swoja dziewczyna
„- Panie, ja jestem kulturalny człowiek i panu nie przerywałem. Ale na przyszłość, jak pan już musisz, to znajdź pan sobie jakiegoś krzaczka!”

-Przepraszam chłopcze?
Nieodezwał się tylko spojrzał na blondyna, i odwrócił się w ich kierunku. Miał spokojny wyraz twarzy ale nieco pobladły,

*usiłuje zrobić pobladłu wyraz twarzy*
…Masz minę jak kot srający na puszczy.
*zmniejsza poziom trudności: usiłuje sobie taki wyraz twarzy wyobrazić*

natomiast facet, który go zaczepił, był zoreśmiany i opalony.
Zoreśmiany? Czy to jest zaraźliwe? D:
Nie martw się, to genetyczne. Neurologiczne.

Koleś musiał się chyba zorientować, że cisza za długo trwa, wiec spróbował znowu w innej formie pytania.
-Czy wiesz może….
- 20.45
-Skąd wiedziałeś, że chce spytać o godzinę
-Zgadywałem…..to wszystko czy jeszcze coś?

A teraz to już nie mógł zgadnąć. To tak, jak z tym jasnowidzem, co to na pukanie do drzwi woła „Kto tam?”.
„- Coś jeszcze. Masz może pięć złotych?”

-Wszystko…….
Arisan obdarzył ich lekkim uśmiechem, a własciwie to dziewczyne tego faceta. była nieco zdziwiona, jednak odwzajemniła gest ,poczym chłopak poszedł w swoja strone a młodzi stali, patrząc się na niego.
-Jakiś dziwny był…..
-Oj daj sobie spokój…..sam słyszałeś że zgadywał
-Nie o to chodzi……Gdy mówił zauważyłem kły……

Łaaaał! *sprawdza w lusterku, czy jej są na miejscu* Git, mogę lecieć do parku straszyć gówniarzy! :D

teraz jest mowa o tych wampirach i myśle że to jeden z nich….
Bo kloszard z problemami stomatologicznymi nie byłby wystarczająco kuul.

a zresztą chodź już bo jeszcze zawróci Oboje spojrzeli na siebie, a potem na scieżke którą szli. Chłopak który był niedaleko ich (jakieś 5 kroków)
W czasie, kiedy prowadzili ten dialog, zdążył przejść CAŁE PIĘĆ KROKÓW?
To nie dość, że ma problemy z uzębieniem, to jeszcze z poruszaniem się? Biedny, schorowany człowiek. I oni w nim widzą wampira, ta okropna młodzież…
Może na prostej drodze wybrał tę okrężną? Co też procenty robią z ludźmi…

zniknoł.
A w zaspę to nie łaska spojrzeć?
Do słownika też nie…

Ruszyli w pośpiechu do wyjścia. Chcieli zapewne być już w domu, jednak to im sie nieudało. Gdy jeden krok dzielił ich od opuszczenia mejsca, Arisan ukazał się przed ich oblicze.
Byli ze sobą tak blisko, że nawet oblicze mieli wspólne.
Ale szczoteczki do zębów już nie.

Złapał dziewczyne za ręke, pociągnoł do siebie, rozerwał szal, który oplatał jej szyje i….wbił w nią swoje kły. Krew spływała po karku. Gdy skończył puścił ją już martwą. Blondyn był juz daleko od niego, jednak wampir zmienił się w wilka i ruszył w strone ofiary.

W wilka? A czemu nie we fretkę?

W ślimaka. Wyobraź sobie, taki ślimak obnażający kły i rzucający się kolesiowi do gardła…

Kiedy zdawało sie chłopakowi, że juz jest bezpieczny, zwierze rzuciło się na niego, rozszarpując mu gardło.Tak zakończył się ich żywot.
Znaczy, chłopaka i zwierzaka? Tak to jest, jak krytyczny sukces poprawisz krytyczną porażką…
Pewnie zachłystnął się przy piciu krwi.

Albo nie miał naturalnej odporności na zoreśm. 

Zoreśm. Ja cię, prawie jak toczeń. *__*


Po udanej akcji położył ich obok siebie.
Tylko – kto?
Żywot?

Gdy juz miał odchodzić jako chłopak, zauważył u obydwoje pierścionek zaręczynowy. ,,Póki śmierć was nie rozłączy”-pomyślał uśmiechając się w ich strone-,,Mogłem im darować, ale cóż…ktoś się rodzi, a inny umiera, takie życie”.Kiedy opuscił park, skierował się ulicą do miejsca gdzie mieszkał. Z niesamowitej ciszy rozległ się przeraźliwy krzyk kobiety, dochodzący z podwórka, które było całkiem blisko.Arisan ustał jak na rozkaz, pomyślał chwile, zmienił sie w wilka i co sił w łapach pobiegł do miejsca skad dochodziły odgłosy. Po dobiegnięciu zauważył 4 chłopaków którzy bili całkiem samą kobiete….ale zaraz…jest jeszcze mała dziewczynka w kącie która była nieprzytomna a twarz miała podrapaną i osiniaczoną. Na to nie mógł sobie pozwolić
Nie mógł bić samotnych kobiet. Dlatego polował na pary.
Samiec alfa. Tylko on tu może zabijać.

i ruszył na nich co zauważyli, a ich rakcja była do przewidzenia. Puscili kobiete i zwrócili się w kierunku Arisana, który niezwalniał biegu. Wyskoczył i wyjądował
Wy… wyjądrował? Wylądował na jądrach, znaczy się? Ała…

na pierwszym kolesiu, który dostał urazu mózgu po silnym zderzeniu głowy o twardy beton.

*dostaje urazu mózgu po silnym zderzeniu głowy o twarde biurko*


Pozostali spojrzeli najpierw na wilka, potem na siebie aż w końcu zmierzyli ze złymi zamiarami na zwierzaka,
Coś mi tu zaleciało zoofilią…
Ja się w takim razie pytam, co oni sobie zmierzyli… oO

który zareagował błyskawicznie robiac uniki i miażdżąc żebra niektórym,
Czym, przepraszam bardzo? Dupą?
Nigdy nie lekceważ potęgi Pragęby.

jednak dopioł swego. Jeden z nich złapał go i rzucił o ściane. Pies przestał sie ruszać od monętu gdy spadł na ziemie.
Taaa, pies, wilk – co za różnica…

Wszyscy z zaciekawieniem zbliżyli się do niego, a pewien facet z ich bandy mając świadomość że wilk nieżyje chciał go złapać za futro. Arisan natychmiast otworzył oczy, wbił ostre zęby w ręke i szarpał do siebie podnosząc sie przy okazji.Teraz to się wystraszyli i uciekli byle od tego miejsca, zostawiając swego kolege na pastwe losu. Zwierzak szarpał się z nim, ale gdy poczuł ostry ból w lewej łapie, odruchowo opadł na ziemie, puszczając chłopaka, który bez wahania pobiegł gdzie pieprz rośnie. Kobieta przez trwającą walke, budziła nieprzytomną dziewczynke, która odzyskiwała świadomość.Wilk podnosił się z trudem, ciężko oddychając po wygranej walce z ludzką rasą.
Jeśli czterech łebków z osiedla to ludzka rasa…
No. Cała reszta została opanowana przez Goa’uld.
Tych tutaj nawet oni nie chcieli.
Do tego musieliby mieć mózgi…

,,To sie doigrałem….”-myślał. Osoby po ogarnięciu sie, wymineły pół żywego zwierzaka i poszły jak najprędziej do domu. ,,Po co mi to było?Równie dobrze mogłem je zostawić na ich łasce, ale cóż…..taki ze mnie baran, że zawsze musze się mieszać”. Zmienił się w wampira i ruszył kulejąc w strone domu. Gdy wszedł, pierwsze kroki skierował do łazienki. Opatrzył rany jakich doznał podczas bitwy.
Zaiste, wielka to była bitwa i nad wyraz chwalebna…

Troche czasu potrwa zanim sie to zagoi. Gdy wyszedł odruchowo spojrzał na zegar.,,Dzisiaj nie było tak źle choć mogłoby być lepiej.No dobra ide spać”. Jak pomyslał tak zrobił. Skierował sie do pokoju gdzie było sobie łóżko.
„Było sobie życie”, „Był sobie człowiek”… „Było sobie łóżko” – kolejny serial animowany ze znanego cyklu.

Położył się od razu ale sen przyszedł troche później.

Sorki że takie krótkie jak na początek ale jakoś nie miałem wyczucia, ale się poprawie.
Brakiem wyczucia było już samo wrzucanie tego do Sieci…

Witajcie, o Ci, Którym Chce Się To Czytać!
Ekipie Ambulansu w końcu udało się pokonać trudności związane z początkiem roku szkolnego/akademickiego (wiadomo, nieuki same, to i nadgonić z nauką musiały). Szczęśliwie czy nie, ale jeszcze żyjemy. I tym razem próbujemy nadgonić z analizami. Opek dużo, a czasu nie za wiele…
Ale – do rzeczy.
W dzisiejszym odcinku mamy zaszczyt zaprezentować Państwu
opowiadanie o podrywie na popych i Szkolnej Miłości w tempie ekspresowym. Endżoj!
Analizują: Erka i
Khael.

Bohaterowie:

*zdjęcie*
Alex Lee – główna bohaterka. Ma 13 lat.
13 LAT? Tapeta zmienia ludzi…

Emily Carter – przyjaciółka Alex i Miley. Ma 13 lat. Z charakteru i zainteresowań inna niż one. Trochę nieśmiała, anemiczna, wręcz dziwna. Nie kręcą ją chłopaki, kosmetyki tak jak innych nastolatek. Ciągle się uczy. Iż jest trochę inna, dziwna to Alex i Miley ją uwielbiają.

Więęęc… one uwielbiają ją z tego powodu, że jest dziwna?
Albo ktoś tutaj zgłodniał i zjadł „mimo”.

*zdjęcie*
Tiffany Fox – ładna, bogata, wredna, głupia laska.
Czyli kanoniczna opkowa „sucz”. Nudy. 

Ma 13 lat. Chłopaki za nią szaleją,
Ja tam bym jej kijem nie tknął…

lecz nie wiedzą jaka rzeczywiście jest.
Ani że od dwudziestu lat ukrywa swój prawdziwy wiek.

Mandy Sparks – ładna, szalona dziewczyna. Ciągle kłamie, a czasem nawet przeklina.
I rzuca Cięte Riposty, jak mniemam.

*zdjęcie*
Jessica Lee – młodsza siostra Alex. Ma 6 lat.
*zerka na zdjęcie* Akurat to to ma jakieś 13… 


Max Lee – starszy brat Alex. Ma 16 lat. Uwielbia randki, lecz nie zawsze mu wychodzą, bo dziewczyny go olewają.
Ehm… Mam przed oczami dziwną wizję…

*wyobraża sobie, co wyobraziła sobie Erka* O_o’

*zdjęcie*

David Green – największe ciacho w szkole.
…Co to za szkoła? D:


Ma 14 lat. Alex się w nim podkochuje. Jest kapitanem szkolnej drużyny football’owej.
Bo jakżeby inaczej… *wywraca oczami*

Rozdział 1
1 wrzesień.

Pierwszy września. Pierwsze słowa w opku. Pierwszy błąd.


Koniec wakacji ! 7:00 – Budzik Alex krzyczy „Wstawaj, wstawaj !”.
Budzik krzyczy? Cholera, znowu te Decepticony… 

- O nie ! To już koniec. Czas do szkoły, ale jak mi się nie chce. – Rozpacza Alex.
- Alex wstawaj ! To twój nowy dzień w nowej szkole. – tym razem jej mama.
- Ok, chwilkę. Już wstaję. – odpowiada Alex wstając.
Szybko ubrała dżinsową spódniczkę, czarne legginsy, fioletowy top, trampki, zjadła śniadanie, wzięła torebkę i pobiegła do szko
ły.
Ubrała! Jeeeesss! I opis stroju! *odznacza punkt*

- Cześć ! – krzyknęła zauważając Miley – jej najlepsza przyjaciółkę tuż przed szkołą.
Razem weszły do szkoły, witając znajomych. Mają już 13 lat. Gimnazjum – nowa szkoła, nowa klasa.

Ja Tarzan, ty Dżejn. Ja głodny, Dżejn mniam-mniam.

Kali kochać, Kali skrócić.

Po długiej, nudnej akademii Alex wraz z Miley i Emily (jej najlepszymi przyjaciółkami) ruszyły w stronę wyjścia.
- Patrzcie ! Jakie ciacho ! – krzyknęła w stronę dziewczyn zachwycona Alex.
- Alex, tylko nie mów, że znowu się zakochałaś – powiedziała Emily z sarkazmem.
- No, ale zobaczcie ! Muszę go mieć ! – dodała Alex.

Będzie się pięknie prezentować nad moim kominkiem!

- Przecież nawet nie wiesz, jak się nazywa – podsumowała Miley.
- A tak w ogóle to zamierzasz z nim być ? Przecież ty nigdy nie miałaś chłopaka ! – zasmiała się Emily. (…)
Gdy Alex wróciła do domu jej rodzice od razu wypytywali o szkołę. Opowiedziała co i jak, zjadła obiad i od razu pobiegła do komputera, który znajduje się w jej pokoju. W pokoju ma fioletowe ściany oblepione plakatami tj. Jonas Brothers, Selena Gomez, Miley Cyrus, Zmierzch, Avril Lavigne itd. Włączyła komputer i naszą klasę.

Eee, czyli mamy tak: angielskie imiona (no wiem, wiem, bardziej kuul), plus gimnazjum, a na dokładkę… nasza-klasa?

Przeszukała prawie wszystkie klasy niż znalazła tego jej przystojniaka.
- David Green. 14 lat. Klasa II B. – przeczytała.
- Tak ! Jest ! David szykuj się ! Będziesz mój ! – zaśmiała się.

Biedny chłopcze… Zaminuj ogródek, może to ją zatrzyma… na jakiś czas.


Resztę dnia spędziła przed komputerem. A po godz. 22:00 poszła spać rozmyślając jak to będzie.
Za moich czasów dzieci bawiły się choć trochę na podwórku… *wzdycha*

Rozdział 2
Postanowiłam, że zdobędę Davida.

I nagle mamy mały przeskok do narracji pierwszoosobowej. Cieszmy się, gdyż jest to największa niespodzianka, jaka czeka nas w tym opku.

(…)Na przerwie, po pierwszej lekcji zagadała Miley…
- Ten chłopak, który mi się podoba to David Green, z II B. Powiedz mi proszę, co zrobić, by zwrócić na siebie jego uwagę ?
- Hahaha… – roześmiała się Miley.
- I z czego się lachasz ? Jeśli nie chcesz mi pomóc to sama coś wymyślę. – powiedziała zdenerwowana.
- Spokojnie. Ja yyy… – zaczęła się jąkać. – Nie wiedziałam, że zamierzasz tak na poważnie z nim być.
- Głupia jesteś! A jak niby niepoważnie? – spytała Alex.
- No na niepoważnie, czyli…że będziesz wzdychać jak go zobaczysz, ciągle o nim mówić, a i tak z nim nie będziesz i…


Trzynastolatki o poważnym związku…


- Co ? Może kiedyś taka byłam. W podstawówce. Ale to już przeszłość!
Jak te dzieci wcześnie dojrzewają… „Może to przez te nawozy sztuczne, może był w szkole zbyt pilnym uczniem, może to wszystko przez te atomy…”



Zapomnijmy o tym. Ja się zmieniłam, naprawdę! Może tego nie widać, ale jestem inna. Chcę zacząć nowe życie!

Kuwa. One mają 13 lat czy 130?

Daj spokój, 13 lat mają, to przecież swoje w życiu przeszły. Nawet pierwszy test na koniec podstawówki miały.


Chyba ciążowy…
Kto wie, może to też.

- Aha. Dobrze, już dobrze. To co chcesz zrobić ? – spytała Miley.
- Ale co ? Aaa… No mam taki plan, ale nie wiem, czy wypali.
- Zobaczymy. No dajesz, co wymyśliłaś ?
- No tak…Albo nie… głupie! No… myślałam, że się na niego przewrócę czy coś. Np. ty mnie popchniesz… – zaczerwieniła się.

Ona podchodzi do miłości tak przedmiotowo: byle tylko dobrze popchnąć, dalej już jakoś pójdzie.

- Ok… To choć go poszukać.
I poszły. Stał przy końcu korytarza. Alex i Miley szły obok. Alex z przodu. Miley „niechcący” ją popnęłą na NIEGO.

A on – jako, że stał na końcu korytarza – poleciał na ścianę, wybijając sobie tym samym kilka ząbków i łamiąc nos… Hy, hy. I już nie był takim „ciachem”.


I się obaj przewrócili.

OBAJ?
Itz ołkej tu bi gej – a „Alex” może robić i za męskie imię.

W ten sposób, że Alex leżała na Davidzie.
- Oj, przepraszam ! – powiedziała Alex. – Przecież to nie tak miało wyglądać ! Ośmieszę się przed całą szkołą! – pomyślała.


Refleks.


I w 50% była to prawda. Pół szkoły się na nich gapiło.
To zdanie mnie rozbraja. Odbiera zdolność w miarę sensownego skomentowania… Argh.

- Sorrki ! – dodała Miley zakłopotana.
- Yyy…Wszyscy się gapią. Weź spadaj! O lol, jesteś taka jak inne. – powiedział zdenerwowany David.

Inne młode dziewczęta też skaczą mu na plecy? Oj… Ale w sumie, za to „o lol” należy mu się!

- Jaka ? – powiedziała powoli wstając.
- Taka sama. Ale jedno ci powiem nie… myśl sobie, że z tobą będę, ale jakby…


Podryw na popych to, jak widać, popularna metoda zdobywania partnera w Opkolandii.


- Wcale tak nie myślę. A tak przy okazji myślałam, ale o tym, że jesteś inny. I dobrze, już złażę. – dodała Alex i się wycofała.

To ona w niego weszła? O_o
Futanari, taaa… *kiwa z powagą głową* Swoją drogą, skacze mu na plecy i jeszcze ma pretensje? O co? Że niewygodny czy jak?

Chwyciła Miley pod ramię i poszły pod swoją salę.
- Jaki żal! – powiedziała wkurzona.

„- Jakie słownictwo! – powiedział, zirytowany.”


- Sorrki, wiem było za mocno i…

Ja przepraszam, to jeszcze Miley w tym uczestniczyła?

Miniorgia.

A zły dotyk boli przez całe życie…

- Nie, to do końca nie chodzi o to, ale z tym też się zgodzę. Za mocno. Nie mam u niego po prostu szans. Jestem za młoda do niego.
Ja bym powiedziała, że za głupia, ale okej…

Taka smarkula. Jeszcze jak to powiedział. Oh…Nie chce mi się o tym myśleć. Ośmieszyłam się przed nim i przed całą szkołą. Po prostu muszę o nim zapomnieć! – smutnie odpowiedziała.
- Przykro mi. Może po prostu już taki jest. Znajdziesz sobie lepszego.

Takiego, który pozwoli ci znienacka skakać sobie na plecy.

A o nim zapomnij. Nie warto. – pocieszyła ją przyjaciółka.
Ma za delikatny kręgosłup.

- Wiem, dzięki. Po prostu tak to już jest jak chłopak jest fajny to albo zajęty albo jest gejem. A w tym wypadku po prostu kretynem. – zaśmiała się Alex.
*jeb głową o ścianę* Oczywiście. Bo twój pomysł to wprost świecił mądrością. Jako ta dioda z zapalniczki.

– I pomyśleć, że się w nim zakochałam. Czemu to jest tak, że największa miłośc to zawsze ta, która pozostała niespełniona? – dodała w myślach.
- Zgodzę się. Dobra, chodźmy na angielski.
Wzięły torby weszły do klasy.
- Dopiero jeszcze rano, ale co za koszmarny dzień! – podsumowała Alex.

Jak to mawiają w moich rodzinnych stronach: „Sama świnia worek drze, a później kwiczy”.

Rozdział 3
Z tego wszystkiego pierwsze dni w szkole nie wydawały mi się, jak to było wcześniej, zbyt interesujące i podniecające. Od tego dnia chodziłam trochę smutna i przygnębiona, ale oczywiście nie przestawałam się uśmiechać i śmiać. Może to dziwne, bo między mną, a Davidem nic nie było, ale czuje się tak jakbym miała złamane serce. Ciągle w myślach powtarzam sobie słowa, które uważam za swoje motto ,,Nigdy nie przestawaj się uśmiechać, nawet jeśli jeseś smutna, ponieważ nie wiesz, kto może zakochać się w twoim uśmiechu”.

Listonosz? Miejscowy psychopata? Pan Józek z baru naprzeciwko?

Te słowa dodają mi otuchy, chociaż nie wierzyłam w to, że ktoś może się w moim uśmiechu, czy po prostu we mnie zakochać. Do czasu…

- Hej, Alex ! – usłyszałam od jakiegoś bruneta w szkole.


- Cześć… – odpowiedziałam bez entuzjazmu. I poszłam dalej, w głąb korytarza rozmyślając, kto to może być. Może… Nie, raczej nie. Ale jest nawet niezły – podsumowałam w myślach.

Znooowuuu?

Wiesz jak to jest, ciastek nie sprzedaje się na sztuki.

Dzień w szkole przebiegł jakoś tak inaczej. Zdziwiło mnie to, że po tym wszystkim David się dziś do mnie uśmiechnął, gdy popatrzyłam na niego.
Reakcja obronna. Podeszłaby bliżej, to by udawał martwego.

Miałam nawet wrażenie, że chciał do mnie podejść, ale chyba jednak się myliłam, bo zaczął rozmowę z Markiem. Moim zdaniem Mark też jest niezły,
*facepalm* Ja rozumiem, hormony szaleją, ale na litość borską…!

a nawet jest bardzo ładny tylko widząc, bo jego zachowaniu strasznie głupi. W domu nie działo się nic szczególnego, bo to, że moi rodzice się kłócą ostatnio jest normalne. Do tego mój brat Max się ze mnie ciągle nabija, ale nie wiem dlaczego,
My tam mamy pewne podejrzenia…

chyba po prostu już tak ma. Do tego Jessica – moja młodsza siostra zabrała mi ostatnie podpaski i zrobiła z nich sobie hamaki do lalek Barbie. Ona to ma pomysły. Ja też mam różne, ale dzisiaj jakoś nie przychodziły mi na myśl więc z nudów obejrzałam chyba po raz dziesiąty film Camp Rock. Joe mmm… ale ciacho – to moje zdanie.
Matko, co ona, odchudza się, że w każdym ciacho widzi?!

Jak co dzień wieczorem, przed pójściem spać wzięłam prysznic i udałam się w kierunku łóżka. Wzięłam swoją komórkę, bo chciałam ustawić sobie budzik na jutro do szkoły, ale zauważyłam, że dostałam smsa. Otworzyłam go i przeczytałam „ Hej, Alex ! Co tam ?” od jakiegoś nieznanego numeru.Zastanawiałam się kto to może być. Ale wreszcie odpisałam „Cześć! Spoko ;) Kto ty?” i wskoczyłam na łóżko.
Ja Tarzan, ty Dże… A nie, to już było.

Po kilku minutach dostałam odpowiedź „Jake Sanders. Znasz ? Powiedziałaś mi dzisiaj cześć”. O tak, to on. Tylko skąd ma mój nr? – zastanawiałam się, ale pomyślałam po co, lepiej się zapytać.
„A no tak. A skąd masz mój nr? I co w ogóle chcesz?” – napisałam.
„Eddie mi dał. Chyba się nie gniewasz? Tak chciałem pogadać. Masz może chłopaka?”

Cóż za podstęp, mistrzu Sanders… Alex, czy czujesz tę sieć, którą wokół ciebie snuje, te subtelne, więżące cię nici, z których istnienia nawet nie zdajesz sobie sprawy?
Nie ma to jak szybko przejść do konkretów.

Yyy…Aha. – pomyślałam.
„Nie, nie gniewam się. Nie mam. A co ma piernik do wiatraka?”.
„No wiesz, wiatrak może się spierniczyć, a piernik zwiatraczyć ;P

Aha. Element Komiczny… Miło.


Tak sobie myślę. Taka ładna dziewczyna i sama?”.

„- Ano tak, w końcu mam dopiero 13 lat.”

„Taa, fajny kawał. Ja jestem ładna ? Nie no, proszę cię.”.
„Dla mnie tak. Wiem, że się za bardzo nie znamy, ale nie wiem jak cię o to spytać… Mam u ciebie jakieś szanse?”. Wow ! – pomyślałam. Po prostu mnie zamurowało, chyba po raz pierwszy w życiu nie wiedziałam co odpisać. Więc napisałam tylko: „Nie wiem.”
„Ale proszę cię zastanów się. Nie wiem jak na to zareagujesz, ale ja się w tobie zakochałem…” – Aha… Wreszcie komuś na mnie zależy. Może warto spróbować . A u Davida i tak przecież nie mam szans. „Rozumiem. I wiesz myślę, że moglibyśmy spróbować.”. – sama nie wierzyłam, że to napisałam.
„Czyli chcesz ze mną chodzić?”.
„No, tak. Spróbujmy. Zobaczymy jak to będzie.” – Ale ja jestem głupia. Przecież ja nic o nim nie wiem, nie znam go, ale no cóż spróbować nie zaszkodzi.
„Kocham Cię ! Już późno więc do jutra! Dobranoc! ;*”. – odpisał.


Dynamiczny związek…
Zobaczysz, kilka dni i Alex zostanie szczęśliwą matką trójki dzieci.


– Wiem, to jest dziwne… Ale chyba się w nim zakochałam.
Głębia emocjonalna. Łyżeczki do herbaty.


Ale przecież u mnie to normalne. – zaśmiałam się. – Jake – mój chłopak, pierwszy chłopak.

I, sądząc po twoim zachowaniu, nie ostatni. Oj, nie…




I… właśnie. Na warsztacie znów Transformers. Tym razem zhumanizowane, w dodatku z wątkami, hm, miłości męsko-męskiej. Niekoniecznie platonicznej. Zagłębijmy się więc w świat sierocińcowych gwałcicieli o niejasnym pochodzeniu, właścicieli warsztatów samochodowych z mięśniakami, chirurgów-kastratów i King-Kongów o imieniu Gabiś. A także jednej małej pszczółki działającej jak magnes na wszystkich zboli w okolicy.

Opko do znalezienia na tf-yaoi.blog.onet.pl.
„tf-yaoi” = „That Fucking Yaoi”.

Zanalizowane tylko do trzeciego rozdziału włącznie. Im dalej w las, tym robiło się nudniej (nie licząc scenki, w której Ratchet wypłakuje sobie oczy w poduszkę), i – trzeba przyznać – malała ilość błędów. Toteż odpuściliśmy.

Analizowali: Erka, Khael, Jess, Miru i Lou. Czyli ekipa standardowa.

[w linkach] The Beast Yaoi
Bestiality + yaoi?

Takie dzikie chucie!

 ”Piękna i Bestia – wersja yaoi”.

Alex Bee urodził się 1 stycznia, więc rzadko kto pamiętał o jego urodzinach,

A co, wszyscy mieli kaca po Sylwestrze?

tylko jego rodzice, ale to się zmieniło, kiedy zginęli w wypadku samochodowym.

Zza grobu już nie pamiętali…

Miał wtedy dziesięć lat,
Wypadek…?

a i tak wiedział, że oni już nie wrócą.
e: Założę się, że miał coś z tym wspólnego.

Alex nie miał innej rodziny, więc oddano go do domu dziecka, niestety jako dziesięciolatek nie miał szans na adopcję, gdyż większe wzięcie miały niemowlęta i dzieci do wieku 2 lat ewentualnie trzech.


Nie ma to jak handel niewolnikami.

TESCO… Ha. Mimo wielu promocji nikt nie chciał go wziąć do siebie. Nawet gdy dodawali gratis otieracz do konserw.

Z promocji skorzystali tylko inni chłopcy z sierocińca.


Pedofile lubią świeże mięsko.


Chcesz mieć wzięcie – zostań księciem!

Alex nie potrafił z początku się zaaklimatyzować, to się jednak zmieniło kiedy zaprzyjaźnił się z piętnastolatkiem imieniem Leny, który spał ze nim w jednym pokoju.

Już myślałem, że będzie „w jednym łóżku”.

Cierpliwości…

Oprócz tego, że Alex szybko się zaprzyjaźnił ze swoim sublokatorem,

Submisyjnym sublokatorem.

Ale to Alex był submisyjny.
Kto wie, może obaj byli submisyjni? Wiesz, jaki to nieszczęśliwy związek?
„- Uderz mnie!
-Nie, ty mnie uderz, jestem zbyt zmęczony…”


To obrotny był ten Bee – niby w sierocińcu, a wynajmował swój pokój.

to też szybko się ze sobą z żyli, a po dwóch miesiącach byli już czymś więcej niż tylko przyjaciółmi i niestety sprawiło to, że znów Alex stał się zamknięty w sobie.
Nie widzę sensu i logiki.

Raczej otwarty.


Rozwarty wręcz…

Pewnej nocy Leny zszedł z górnego łóżka
…na śniadanie.

i usiadł na krańcu łóżka Alexa.
 - Alex? śpisz jeszcze? – odezwał się w ciemnościach, kładąc delikatnie swoją rękę na ramieniu blondyna.


To się teraz nazywa ramię?

Alex był, ehem, hojnie obdarzony, sama rozumiesz, można się było pomylić…

Alex otworzyłem zaspane oczy i spojrzałem na swojego przyjaciela.
1. osoba…

 
Widzę, że tu też ma multipersonality disorder.
 ”Bo widzisz, Alex, otworzyłem te oczy…”?

 - Teraz już nie – odpowiedział,
… i zaraz znowu 3. osoba, taaak.

a po chwili dodał z niepokojem
 - A coś się stało?
Blondynek nie widział za dobrze w ciemnościach, ale chyba Leny zaprotestował ruchem głowy.
 - Nie, Alex. Ja tylko chciałem się upewnić… – urwał, jakby myślał nad tym co dalej powiedzieć – Czy ty mnie… naprawdę lubisz?

Ohoo, zaczyna się…

„Oczywiście, że nie. Chodzi mi tylko o seks.”

Alex zdziwiłem się z początku na to pytanie.
 - No jasne, że cię lubię. Przecież jesteśmy przyjaciółmi, nie? – zapewnił go, lecz Leny wydawał się tym być nie usatysfakcjonowany.
 - Ale czy mnie NAPRAWDĘ lubisz? – nacisnął na słowo „naprawdę” tak, że dało małemu do myślenia.
 - Co masz na myśli mówiąc NAPRAWDĘ? – spytał już kompletnie zdezorientowany, układając się w pozycji siedzącej.

 Ich ulubiona? oO

Jak można się ułożyć w pozycji siedzącej?

Bee był bardzo utalentowanym dzieckiem.


W czym przejawiał się ten jego talent?

Zaraz się dowiemy…

Leny zbliżył się do Alexa, co mógł chłopiec wywnioskować po ruchu na łóżku i po tym, jak oddech przyjaciela poczuł na swoim lewym uchu.
Przy takich teksach człowiekowi robi się wstyd, że jest yaoistą…

 - „NAPRAWDĘ lubić” oznacza to – to „TO” było po prostu pocałunkiem w usta. Alex był zaskoczony tym gestem. Widział, jak jego rodzice się całowali, ale przecież byli w różni.

W próżni?
To chyba tylko w Bondzie.
Na rożnie? Było takie zboczenie, worarefilia bodajże…

Alex oderwał się od Leniego i odsunął w kąt łóżka.
 - Nie… – zająknął się blondyn, który miał wyjątkowo czarną grzywkę,


Włosy: +5 do okazywania emocji.

Pomimo ciągłej styczności z nimi, kolejne spotkania ze Zdaniami z Dupy Wziętymi nie przestają mnie zaskakiwać.
A to jeszcze nie koniec zdania… Strach się bać, ale może być gorzej.

tak, że wyglądały niczym czułki u owada.

…No właśnie.

Chyba jakegoś z okolic Czarnobyla. „Jestem odpadem atomowym~”!

Niebieskie włosy Leniego znów znalazły się nad włosami Alexa, które Leny pogładził.
 - Jesteś taki słodki – mruknął małemu do ucha


Takie pytanie. Którymi włosami? Bo tam potem jest jeszcze „małemu”…


 - Kocham cię za to. Na te słowa Alex się zarumienił. Nikt nie mówił mu, że jest słodki i do tego kocha go za to. Zazwyczaj rodzice mówili, że go kochają, a teraz Leny… Leny uśmiechnął się, kiedy mały się zarumienił. „Teraz jest mój” – pomyślał i znów pocałował blondynka, lecz tym razem dołączył język.

I macki. Tatuś nauczył go podczas małej schadzki z niejaką satelitą.
A może Leny Frenzy jest w domu dziecko, bo Soundwave’owi odebrali prawa rodzicielskie po tym, jak dowiedzieli się, co robi z satelitami? Albo hasło „Spierdalaj na orbitę” rzucone podczas kłótni satelita potraktowała zbyt dosłownie.

Alex był tym wyraźnie przestraszony, ale Leny szepnął mu do ucha, że to nic takiego i wtedy blondyn rozchylił posłusznie usta. Niebiesko włosy zaczął gładzić językiem język i podniebienie chłopca,


O Borze, nawet… To… to długi miał ten język… O_O’

Jak żyrafa. Uszy mógł sobie czyścić.

które te pieszczoty zaczęły się nawet podobać. Kiedy w końcu Leny się oderwał to mały cały drżał podniecenia,
Ekskjuz mi, czy on nie ma jakichś DZIESIĘCIU LAT? Ech, ta dzisiejsza młodzież…

co z chęcią by wykorzystał, ale uznał, że to byłoby zbyt śmiałe posunięcie na dziecku, które dopiero co stracił rodziców, a jeszcze do tego jest naprawdę takie słodkie!

Cholerne pedofilskie wyrzuty sumienia, nie mogły go dopaść po…

Nie, on planuje tak… długoterminowo. „A kiedyś cię zgwałcę, zgwałcęęę cięęę, a w końcu zgwałcę, jestem coraz bliżeeej…”

Leny zarumienił się na myśl o tym.
 - Yhm, ja pójdę już do łóżka. Zrobiło się strasznie późno – rzekł dziwnym tonem.

Chyba jak go obudził, to już było późno. Tak gdzieś w środku nocy. -_-’

Alex był lekko zamroczony pocałunkiem, chyba przestał w tamtej chwili oddychać, a odzyskał go, kiedy Leny przestał.

Odzyskał – kogo, co? Pocałunek?

Kiedy jego przyjaciel, powiedział, że idzie do łóżka, to tylko kiwnął głową, choć nie był wcale pewny czy Leny to widział. Po chwili niebiesko włosy był już na swoim górnym łóżku i kiedy się wygodnie ułożył podkładając pod głowę ręce. Zaczął rozmyślać o tym, co ten Alex z nim zrobił. Wcześniej od razu wykorzystałby fakt, że dzieciak się podniecił, ale tym razem tego nie zrobił! Sam się zastanawiał dlaczego?! Co Alex zrobił, że Leny tego nie wykorzystał?! Blondynek zareagował tak samo, jak inne dzieci, przestraszył się, a jednak wyróżniał się od innych. Co to było takiego? Leny nie wiedział. Zasnął nie uzyskawszy odpowiedzi.

Leny „Niebiesko Włosy” Frenzy, młody, lecz już doświadczony pedofil, postrach sierocińców…
*kręcąc z dezaprobatą głową* Soundwave, jakżeś go wychował?

Leny zbliżał się do Alexa powoli, by zaowocować to wspólnymi nocami w jednym łóżku.

Leny był jak drzewo – zbliżał się powoli, by w końcu zaowocować.

Ale drzewa się nie zbliżają…

Jak jesteś ostro narąbany, to i drzewo się zbliża.

Niebiesko włosy tłumaczył to, tym że to taka mała niewinna zabawa, które było dowodem miłości, o której jednak nie wolno było mówić Alexowi nikomu. Pół roku po tym, jak Alex trafił do sierocińca, przyszła czarnoskóra para dorosłych, którzy chcieli adoptować dziecko. Pani dyrektor od razu poprowadziła ich korytarzem do sali z noworodkami, które prowadziło obok świetlicy.
Ale co prowadziło te noworodki?

I dokąd?

DO LENY’EGO?! D:

Kobieta zatrzymała się przy świetlicy i od razu zauważyła Alexa, siedział sam na samym końcu pomieszczenia.
Bo ci, co są sami, siedzą na samym końcu pomieszczenia. Bolesne prawo dżungli.

Podeszła do niego, uważając na inne dzieci i uklęknęła przy nim. Alex spojrzał na nią swoimi błękitnymi oczami, w których odbijał się smutek. Kobieta uśmiechnęła się do Alexa, który odwzajemnił ten uśmiech, choć słabiej. Jeszcze odczuwał na sobie nocne odwiedziny Leniego w jego łóżku.
Ej, ale w sumie nie jest ani razu napisane, że Leniak go – że tak powiem, coby do Bee pasowało – bzykał! Tyle jest wspomniane, że spali w jednym łóżku. Hm, chyba, że ta „niebiesko włosa” odnóżka ‚Wave’a mocno się wierci w nocy. I zabiera kołdrę.

 - Jak ci na imię? – spytała kobieta cicho, głaszcząc blond czuprynkę chłopca.
 - Alex – odpowiedział chłopczyk tak samo cicho, z lekką chrypką.
 - Ja jestem Suzan – przedstawiła się kobieta, z brązowymi dredami


A jej dredy przedstawiły się oddzielnie: „-Ja jestem Tim!” „-A ja Nick!”

 - Jak się tu dostało, takie śliczne dziecko?

Ze specjalnej dostawy dla wygłodniałego Leny’ego.

Alex lekko się zarumienił, bo oprócz tego, że powiedziano, że jest ślicznym dzieckiem, to jeszcze mówiła to bardzo ładna kobieta.
Takie małe, a już zboczone!

10 lat i już ma chrapkę na starsze.

 - Moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym – odpowiedział cicho. W dziwnych jasnych oczach Suzan zaszkliły się łzy współczucia.

Dziwne były te dziwne oczy.

„I tylko dziwne oczy, widzę dziiiwne oczyy…”

 - Biedaczek – szepnęła i niespodziewanie objęła Alexa, dziwiąc tym nie tylko inne dzieci, ale i swojego męża oraz dyrektorkę ośrodka.

Kolejna pedo?

Suzan otarła twarz, wstając z kolan, po chwili podała rękę Alexowi, który delikatnie ją chwycił i pozwolił się poprowadzić przez nią do obcego brązowo włosego mężczyzny i dyrektorki.
Przez rękę? W sensie, naczyniami czy jak?

Ja wiem, to  była ręka z wbudowanym teleporterem!

A, taki świstoklik!

 - John, chcę Alexa – rzekła na wstępie. m: „Pragnę go!”

W tym opku każdy go chce.


Niech się bije z Lenym w kisielu.

Mężczyzna, który miał na imię John, spojrzał zaskoczony wpierw na chłopca, potem na żonę.

I zaczął się zastanawiać: „Co on ma, czego ja nie mam?”


Przede wszystkim – jest młodszy.

 - Jesteś tego pewna, Suzan? – spytał – Z tego co się dowiedziałem od pani dyrektor, to to dziecko, trafiło tu pół roku temu i raczej nie lubi czyjegoś towa…
 - Nie będę o tym z tobą dyskutował w takim miejscu i nie przy Alexie – przerwała mu szybko Suzan,


Suzan od zawsze miała małe problemy natury hormonalnej.


a Alex poczuł ciepło w rączce. Spojrzał na nią i zobaczył zarys żółtych jasnych iskier,


Któreś z jej rodziców też miało, ehem, bliskie spotkanie z satelitą?


Alex przyciąga mieszańców. Tak wokół niego… orbitują.


„Jak maaagnees wciąż przyciągaa jeee…”


jednak mały nic nie powiedział, choć zaczęło go to trochę boleć. Kiedy ból stał się mocniejszy, cicho jęknął, czym zwrócił uwagę dorosłych i ku swej uldze, iskry zniknęły.


Iskry poczuły niewypowiedzianą ulgę związaną ze swym zniknięciem.


A ból cicho jęknął, czym zwrócił uwagę dorosłych.

 - Coś się stało, Alex? – spytała oschle dyrektorka, mały pokręcił przecząco głową, na co kobieta dodała – To bądź cicho i wyprostuj się, tak nie wypada stać przy obcych.
Alex próbował spełnić polecenie pani dyrektor, ale pupa go trochę bolała przy poruszaniu się. Ze łzami stanął wyprostowany. Jednak okazało się, że chłopiec prostował się niepotrzebnie, bo ruszyli w stronę gabinetu pani dyrektor.


A do gabinetu pani dyrektor idzie się na czworaka.


I w workach pokutnych.


Suzan chciała spojrzeć z uśmiechem na Alexa, którego pokochała od pierwszego wejrzenia, jednak zdziwiła się, kiedy mały mrużył oczy, jakby coś go bolało.


Suzan nie wiedziała, żę nabywa towar używany.


Jak na Allegro – po jakimś czasie wychodzą na jaw wady ukryte.


Niespodziewanie zatrzymała się i kucnęła przed Alexem, który płakał i nie wiedziała dlaczego.
 - Pani dyrektor? – powiedziała, na co kobieta zatrzymała się z Johnem wyraźnie zaskoczeni – Proszę mi powiedzieć, kto spał w jednym pokoju z Alexem?

Jaka domyślna… Jak w piosence Depeche Mode: „I know my kind, what goes on in their minds…”

Siwowłosa kobieta zdziwiła się na to pytanie.

Leny Frenzy – wszyscy wiedzą, do czego jest zdolny. No tak. Tak. Tak się właśnie kończy wychowanie bezstresowe…

 - No, Leny Frenzy, chyba… Suzan tyle wystarczyło by zadać to pytanie: – Alex, czy Leny zrobił ci coś złego? – Alex milczał. Na to pytanie zdziwił pozostałą dwójkę. John zrobił krok w stronę żony i chłopca. – Kochanie, chyba nie chcesz wmówić, że… – urwał, kiedy Suzan spytała o to samo, lecz inaczej formułując pytanie:

” – Czy Leny wkładał ci coś do pupy?”

 - Alex, czy Leny robi coś z tobą o czym zabrania ci mówić? – a kiedy nie uzyskała ponownie odpowiedzi dodała – Możesz kiwnąć głową, to nie będzie mówienie.

Nawet ona ma Alexa za idiotę…

John chciał powiedzieć, że to głupota, ale to słowo zamarło mu w ustach, kiedy Alex kiwnął ponuro głową. Chłopiec nie wiedział, że tym krótkim kiwnięciem głowy spowoduje taką reakcję dyrektorki, która chwyciła się za głowę z krzykiem:
 - Gwałciciel?! W moim ośrodku?!


Laboga, laboga!

„Myślałam, że jestem jedyna na ten rewir!”

Uczeń przewyższył mistrza. Konkurencja się rozrasta.

 - Niech się pani uspokoi! – rzekła twardo Suzan – Zadzwonię po brata i zajmie się sporawą

Taa. „No więc, Leny, co masz do powiedzenia panu policjantowi? A może pan policjant ma cię ukarać?”


SWOJĄ PAŁKĄ POLICYJNĄ! >:D


„Sporawą”, „sporawą”… Jakby dziecku jeszcze było mało…

 - dała z lekkim uśmiechem

Dała?…


Komu dała?


Łapówkę czy… coś innego?

 - Chyba w takiej sytuacji, nie ma żadnej dyskusji, Alex nie może tu zostać.
Nikt nie zaprotestował, a wręcz jej mąż podszedł do niej i pogłaskał ze współczuciem blond czuprynkę chłopca, na co Alex lekko zadrżał, więc John szybko zabrał dłoń, nie chcąc stresować, tak mógł go teraz nazwać, swojego synka.
Tak zaczęłam swój blog. Mam nadzieję, że się podoba, a jak nie, to nie pisać tego.


Czyż to nie urocze?


Przynajmniej raz w życiu ałtorka jest szczera.

Na spokojnych przedmieściach Nowego Yorku ciszę przerwał wybuch w jedynego okolicy zakładu naprawczego.

Wstrząsnął on zdaniem i poprzestawiał kolejność słów.

Ten wybuch spowodowała dwójka identycznych młodzieńców, tylko, że jeden nosił czerwoną koszulkę, a drugi żółtą. Bliźniacy spowodowali wybuch silnika.
 - I co zrobimy? – spytał w czerwonej koszulce swojego brata,


Koszulka – w celu zrobineia odpowiedniego wrażenia, zmień ją przed każdym pytaniem.

lecz ku ich zgrozie odpowiedział im inny głos, który bynajmniej nie był przyjemny.
 - Ja bym na waszym miejscu wiał.
Chłopcy jednocześnie zerknęli przez ramię z przerażonymi minami.


Mieli wspólne ramię? Bliźnięta syjamskie?


I to ramię miało przerażone miny.

Za nimi stał wysoki mężczyzna, który miał na sobie koszulkę bez rękawów i wyraźnie widać było jego duże mięśnie. Bliźniacy jednocześnie przełknęli głośno ślinę i powiedzieli piskliwie:
 - Cześć, Optimusie. Co słychać?
 - Całkiem nieźle, ale zaraz poczuję się lepiej – odpowiedział spokojnie,


„Kiedy wychędożę jednego z was!”


Albo i obydwu… *wspomina róże dziwne rzeczy znalezione na fanfiction.net*


a po chwili dodał szybko łapiąc obu winowajców za karki – Bo kogoś zamorduję za rozwalenie silnika klienta, któremu mieliśmy oddać JUTRO samochód! I to tylko po przeglądzie!


Duch Ratcheta opętał Optimusa? Jeny, Starscream niby też tak mógł – ale dopiero po śmierci. A to to jest jakiś wyższy stopień wtajemniczenia.

 - Przepraszamy! To się już więcej nie powtórzy, obiecujemy! – zawyli jednocześnie.
 - Ile ja się tego od was nasłuchałem – mruknął co raz bardziej rozdrażniony czarnowłosy mężczyzna z drobnymi czerwonymi pasemkami, a zwłaszcza na grzywce


Ta. Gołąb siada na dachu, a zwłaszcza na parapecie.

 -  I jak myślicie, co ja powiem klientowi?
 - że dostanie zastępczy? – podsunął bliźniak w żółtym T-shircie,ale Optimus wzmocnił uścisk na jego karku, co oznaczało, że pomysł został odrzucony.
 - Nie bądź taki mądry, SunStreaker! – warknął – I tak cię zabiję. A tak poza tym, powinieneś uznać to za akt łaski – dodał z szatańskim uśmieszkiem – Przecież okrucieństwem jest rozdzielać braci!


Optimus Prime – nasz nowy czarny charakter. Z czerwoną grzywką.


Bo Megs jest zbyt zajęty gwałceniem młodych ‚botek w ciemnych, wilgotnych uliczkach…

Do garażu wszedł większy w barach od Optimusa mężczyzna w brązowych włosach.

Cały w brązowych włosach – takie bonobo.


Albo King-Kong.


„TRUKK NOT MUNKY!”

Był wyraźnie senny, ale widząc scenę jaką zastał całkiem się rozbudził.
 - Cholera! Co tu się stało, Prime?! – zawołał zaskoczony patrząc na Optimusa. Nie zauważył bliźniaków.
 - A jak myślisz, Gabriel?


Eh. Gabriel Ironhide – Alleluja i do przodu!

- odpowiedział pytaniem i odwrócił się z winowajcami, których wciąż trzymał mocno za karki. – No nie! Znów te smarki coś zmalowały?! – Gabriel się wściekł i już podwijał rękawy bluzki, ale powstrzymała go jasna dłoń. – Dajcie obaj spokój, to tylko dzieci – rzekł jasny mężczyzna z zielonymi oczami i po chwili dodał – Eric, puść chłopców, bo ich udusisz.

Aaa…! Kim jesteś i co zrobiłeś z Ratchetem!? D:<


Po prostu podczas jednego z zabiegów upadł mu skalpel. Tor lotu wypadł baaardzo nieszczęsliwie…


Auć.

 - żeby tylko – mruknął, ale puścił ich posłusznie, a ci natychmiast zwiali przez lekko uchylone drzwi, na których widniały napisy: „Zakład naprawczy OPTIMUS”.

Ile tam było tych napisów?


A, tak we wszystkich kolorach tęczy.

Przez te same drzwi wszedł czarnoskóry mężczyzna z mnóstwem brązowych dredów i w zielonych okularach.
 - Siema ekipa! – zawołał na powitanie – Widziałem płaczących bliźniaków, więc przyszedłem sprawdzić co Eric chciał zrobi… – urwał kiedy zobaczył dymiący się silnik Alfa Romeo – Czy to ich sprawka? – spytał spokojnie, jakby to nie była dla niego nowość, kiedy widzi rozwalony silnik. I była to prawda. Nikt mu nie odpowiedział, sama mina dwójki mięśniaków była odpowiedzią.


„Mięśniak” mi się kojarzy z nowotworem…


OP stał się tępym mięśniakiem.


Mhm. Nie bez powodu kibicuję Decepticonom.

Czarnowłosy wyczuł na sobie czyjś wzrok i domyślał się czyj i w jaki sposób na niego patrzy.

Wzrok się na niego patrzy?…


 - Nic nie mów, Ratchet! – warknął spoglądając swoimi granatowymi oczami w zielone bladoskórego, który, jak się domyślił Eric, patrzył na niego z gniewem.
 - Wybacz, ale muszę – odparł – Dobrze wiesz, Eric, że Sunny i Sides nie zrobili tego specjalnie, to tylko dzieci.


Ratchet pewnie wyszedł ze swego ciała, bo było zbyt ciotowate, po czym opętał ciało Optimusa, które nawet mimo mięśniaków prezentowało się dużo lepiej. A może zainteresował go taki kliniczny przypadek?

 - Dzieci?! Raczej zespół demolujący w dwóch osobach! – zamachnął się rękoma Optimus

A jego mięśniaki zatrzęsły się gniewnie.

(…) – Dajże już spokój, wiemy, że nie lubisz dzieci! Nie musisz jeszcze do tego tak otwarcie to okazywać! – warknął Ratchet,

Wow, Ratchet warczy! Melduję, śladowa ilość kanonu: obecna.

(…) Szybko uwinęli się z zamknięciem zakładu i ruszyli do domu. Usiedli w salonie, sadowiąc się wygodnie na sofie, bądź na fotelach. Wszyscy mieli coś do picia, a jednak jasnooki nie mógł przełknąć niczego. Wziął głęboki oddech i spytał:
 - Pamiętacie moją siostrę, Suzan?
 - Taak, dokładnie pamiętam jej ślub – rzekł w zamyśleniu Gabriel.
 - A potem ostatni Sylwestr – dodał z uśmiechem Ratchet.


Za to urodzin Alexa to już nie pamiętamy.



[Jazz opowiada o sprawie Alexa.]


 - Jadę jeszcze dzisiaj do niej, by spytać tego chłopca o całe zdarzenie – ciągnął dalej czarnoskóry – Już sobie wyobrażam całą rozmowę. Będzie bał się do mnie zbliżyć!
Eric zastanowił się nad tym wszystkim, po chwili uznał, że Jazz sobie z tym nie poradzi i potrzebuje do pomocy eksperta.


Eksperta od gwałtów czy od pedofilii?


Jak to mówią, czasami tylko złodziej może złapać złodzieja.


„Potrzebujesz siły moich mięśni? Przytrzymać ci go?”

Nie sądził, że on to zrobi i to od razu.
 - Eric, ja wiem, że sobie nie poradzę! – rzekł dramatycznie Jazz – Dlatego proszę cię byś mi pomógł.
 - JA?! – zdziwił się Eric.
 - No, tak. Ty najszybciej dogadasz się z dzieciakiem – powiedział Jazz.
 - Ale JA, przecież nie lubię dzieci!
 - To i tak nie zmienia faktów, że masz dość dobre podejście do dzieci – zauważył Ratchet.


Łapie za kark i żaden szczeniak nie warczy.

 - Taa, same dziewczynki. Chłopcy zazwyczaj ode mnie obrywają po głowach – rzekł twardo Eric.

Wybiórczy pedofil. Ile ich tu się namnożyło…


Chłopców lubi, hmm, bić, do dziewczynek podchodzi… delikatniej.


Po długich namowach całej trójki, ostatecznie zgodził się pomóc Jazzowi, choć oświadczył, że niczego nie obiecuje.

(…) Kiedy tam w końcu doszli – wcale nie mieszkała daleko – to Eric przez chwilę zapomniał o swoich silnikowych kłopotach i zakuła go zazdrość na tak wypasiony dom!

Megatrona w analizie opka o Crystal zazdrość zalała, a OPika zakuła. Hm.


Może się skrystalizowała?

Nie to żeby Eric miał mniejszy, czy co, bo jak nie wybudować dużej chaty kiedy mieszka czterech pracujących mężczyzn, które łoży na czynsz część swoich wypłat (a zwłaszcza, że jeden z nich to lekarz). Choć Eric musi płacić regularnie pensje pracownikom i potem dzieli się resztą po połowie z Gabrielem i jeśli do tego coś nie wypali (zwłaszcza, gdy do samochodów dorwią się bliźniacy),

Będą rwiali, rwiali, aż się dorwią.

to jeszcze musi łożyć na dalszą naprawę pojazdu klienta.

[Jazza i Erica wita Susan, i jej mąż, John.]

Suzan uśmiechnęła się do niego, wiedząc o co chodzi. „On nie wie, że to biały chłopczyk” – pomyślała.
 - Mylisz się, Eric – dodała – Alex! Mógłbyś tu podejść, chciałabym ci przedstawić kogoś?
Alex wychynął ostrożnie za swojego pokoju. Czuł czyjąś silną obecność, jakby była tuż obok niego.


Jakby stała tuż za nim…


Zły dotyk boli przez całe życie.


Nie rozumiał tego i wcale się tego nie bał, wręcz przeciwnie, ta silna obecność była dla niego uspokajająca. Ruszył szybkim krokiem, chcąc zobaczył tą osobę, która rozsiewa tak silną aurę. Stanął na schodach i od razu zobaczył mężczyznę, górującego nad trzema czarnoskórymi postaciami. Jako jedyny był biały, wysoki i z szerokimi barami i z tatuażami wychodzącymi z pod rękawków niebieskiej koszulki. Patrzył na niego uważnie swoimi granatowymi oczami, Alex widział w nich zmartwienie. Eric nie mógł uwierzyć z początku, że Suzan odważyła się adoptować białe dziecko. Myślał, że zrobiła to tylko z litości,


Ojej, nie masz barwnika… Nie martw się, my cię pokolorujemy.

jednak wkrótce zrozumiał czym się naprawdę kierowała Suzan. Alex był ślicznym dzieckiem, który miał tak błękitne oczy, niczym niebo, a do tego długie, jasne włosy. Chłopca można byłoby z łatwością pomylić z dziewczynką.

Niektórzy już to zrobili…


Dobrze, że Prime wie, że to chłopiec. Inaczej nie wiedziałby, że w Alexie nie gustuje, wybiórczy pedofil, no.


 - Alex, nie stój tak. Zejdź do nas na dół – powiedziała łagodnie Suzan, przerywając rozmyślania Ericowi i Alexowi. Chłopiec kiwnął nieśmiało główką i powoli zaczął z chodzić ze schodów. Suzan spojrzała na Erica i ponowiła pytanie czy czasem nie chce czegoś do picia.
 - Może być kawa – rzekł dziwnym tonem Eric. Dziwny oznaczał, że był łagodniejszy i jakby zapomniał o swoich problemach.


To dlatego w kanonie Prime jest łagodny. Dopiero Bee go odmienił. A wy się tak niecnie czepiacie…

Jazz przyjrzał się uważniej koledze i zdziwił się na jego zachowanie, jednak nie okazywał tego. Postanowił, że spyta Erica później. Wszyscy weszli do salonu, a Alex ostrożnie za nimi. Wszyscy bez wyjątku usiedli przy barku, jednak krzesła były zbyt wysoko dla blondynka, który był znacznie niższy od rówieśników.

Nie, nie! On nie mógł siąść na krześle, bo go tyłek bolał!

John to zauważył i chciał go posadzi, jednak ten powiedział cicho, że sobie poradzi, więc czarnoskóry posłusznie odsunął się, wiedząc, że będąc nachalnym przestraszy dziecko. Alex próbował ze wszystkich sił, jednak to i tak nic nie wyszło. Smutny usiadł na sofie. Eric, widząc to rzekł swobodnie:
 - Nie uważasz Suzan, że to trochę nie fair, że my siedzimy tutaj, a Alex tam? – wskazał na siedzącego blondynka, który spojrzał na niego zdziwiony. Kobieta uśmiechnęła się i się z nim zgodziła. Jeszcze nikt, oprócz Suzan nie przejmował się tym, że Alex siedzi sam na sofie. Goście niechętnie zmieniali swoje położenie, a ten wielki gość, dopiero teraz chłopiec to zauważył, miał kolczyki w uszach i bardzo chciał zmienić swoje obecne położenie ze względu na niego, Alexa.


Ale co do tego mają kolczyki?


[OPek się przesiada na kanapę.]


Alex przez moment wziął głęboki oddech ze strachu, jednak wyczuwając tą samą aurę, którą wyczuwał z pokoju, uspokoił się i kiwnął głową z uśmiechem, który dorosły odwzajemnił.


Albo feromony, albo grochówka.


Zaczadził go! D:


Może to taka taktyka: zaczadzić ofiarę, by już ci nie uciekła?

Jazz usiadł obok Erica i rzekł od niechcenia:
 - Czyżbyś już zapomniał o silniku, Eric? (…)
 - A coś się stało, Eric? – spytała. Eric machnął ręką. – Bliźniacy? – dopytywała się Suzan z delikatnym uśmieszkiem, wracając do barku, po sok dla Alexa i herbatę zieloną dla siebie, John wyszedł, czując, że się nie dogada z nikim


Ehe. Tego pana coś nikt nie kocha…


Nawet żona wymieniła go na nowszy model.


 - Co tym razem naskrobali?


Pół kilo marchewki.

(…) – Wiesz co mały – zaczął – Widzę, że inteligentny z ciebie chłopak i raczej nie dałbyś się łatwo puścić w maliny.

Ale bez „w maliny” to już inna sprawa…

(…) – Wiem, że uznasz moje pytanie za śmiałe, ale… – urwał na chwilę Eric, chcąc by Alex na niego znowu spojrzał – Czy byłbyś w stanie… powiedzieć co mówił ci Leny, żebyś uwierzył?

A co, Prime, szukasz nowych sposobów na podryw dzieciaka?


[Tu następuje ericowy monolog pod tytułem "Co zrobił Alexowi Leny".]

Eric rozumiał co teraz to dziecko przeżywało. Poklepał Alexa po plecach

[Eric mode: on] *SRU! Erkę w plecy*


AŁAAA! OAo


No co, jak się ma ręce z mięśniakami, to to boli! I to był kolejny zły dotyk w życiu Alexa…

i westchnął cicho. Pomyślał, że tego już wystarczy. Wstał wciąż trzymając blondynka w ramionach i podał go w wyciągnięte ramiona Suzan, która od razu zaniosła Alexa do łóżka. (…)
 - Od razu poszedł spać – spojrzała z gniewem na Erica – Nie musiałeś być aż tak drastyczny, mogłeś…
 - Myślałaś, że powiem jak Leny nakłonił go do seksu? – spytał poważnie – Nie, moja droga. Tacy, jak Leny nie nakłaniają od razu do czynnego stosunku.


Najpierw nakłaniają do biernego.

Powolutku wyrabiają i jak taki malec mu zaufa to dopiero zaczyna kręcić coś wokół jego… – Błagam cię, nie kończ! – przerwała mu ostro Suzan. Eric wzruszył ramionami, wziął do ręki kubek z kawą i zrobił łyk czarnej cieczy,

On się nie transformuje w ciężarówkę. On się transformuje w ekspres do kawy.

anabel-story.blog.onet.pl (Niestety, jak się dzisiaj okazało, blogasek zdechły. Szkoda…)

Witajta! Tym razem, co łatwo wywnioskować można z tytułu, całe analizowane opko będzie kręciło się wokół miejsca, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę. Jak to Mirloke określiła: „gówniany temat, ale temat”. Poznamy dziewczę składające się z 16 osób i służącą, która usługuje samej sobie… a może kolczykom – śledztwo w toku.

Analizował cały zespół: Erka, Khael, Jess, Mirloke i Lou, a także gościnnie: Pyza i Kopic.

Anabel jak zwykle wstała dwie godziny wcześniej ..
Anabel? To chyba męskie imię…

wygładziła swoją atłasową sukienko – piżamkę.
Eee… to znaczy, koszulę nocną?
Niee, mylisz się. To nie mogło być nic tak pospolitego.
Racja. Tylko motłoch tudzież pospólstwo śpi w koszulach nocnych.

Wzieła prysznic
W piżamce?
Nie wnikaj…

i podeszła do szafy.Wybrała czarne leginsy,jeans’ową  mini i dwie bluzki – jedną białą z rekawami do łokcia,i czarny T-shirt. Ubrała sie i patrzyła w lustro ..  ‚ Hmm .. Jak ja wyglądam .. ? ‚ zadała sobie te pytanie..
 - Jak czupirynda – odpowiedział Lou.

Anabel zawsze musiała wyglądać super .. W końcu .. jest najładniejszą i najpopularniejszą panną w szkole !!

Jeśli jest NAPRAWDĘ zajeteges popularna, to panną już raczej nie jest.

Stwierdziła,że wygląda świetnie i usiadła na krzesełku od toaletki .. Zaczeła malować powieki .. Trawało to 20 minut ale efekt zadziwiający ..! Udołu powieki były czarne a u góry białe .. Usta wystarczyło błyszczykiem

Ale CO?
No, wystarczyło.

uszy bialymi kolczykami zrobionymi przez swoją służącą Viktorie ( jej ojciec jest prezesem firmy AGD ) czyli zrobioną z białych guzików .. Brzmi tandetnie ale wyglądało świetnie ..

Czyli Victoria to służąca zrobiona z białych guzików, a jej ojciec jest prezesem firmy AGD.
W dodatku służyła samej sobie.
Niee, kolczykom!

Włosy zajeły jej 50 minut ..
A potem się ich pozbyła? A ponoć Jacykow poświęca tylko 10 minut na ogolenie całego ciała.

Narazie zrobiła fryzure w kitki . Ale stwierdziła,że nie wygląda cool.Więc ja pokarbowała. ‚Teraz wyglądam 100 razy lepiej’ Pomyslała ..

Zero pomnożone razy sto nadal daje zero…

zeszła na dól ,zjadła nisko kaloriowy jogurt i popędziła do szkoły !

Nisko, oj, nisko te kalorie upadły…

Gdy weszła do szkoły odrazu podbiegły do niej koleżanki .
- Mmm .. Anabel ! Swietnie wygladasz,beybe – uśmiechneła się Brigette

To jak z komciami – na starcie powitają cię słodkim kłamstwem, nie muszą cię nawet widzieć.
 
- Ona zawsze tak wygląda – Skwitowała Juliette
- Hehe – uśmiechneła się  Anabel – naprawde ?
- Kotku – odezwała się Sophie – Wygladasz jak Misha Barton !
- Noo – potwierdziły inne dziewczyny
- No to chodźmy na matme .. Ale .. gdzie Fistaszek ? – spytala Anabel

Jednak Anal-bel wciąż była głodna po tym „nisko kaloriowym” jogurcie.

- Chora .. Grypa – odezwała się Charlotte.
Fistaszek była najfajniejszą laską razem z Anabel.

To która była tą najfajniejszą?
Jedna miała fajny przód, a druga fajny tył. I dopiero jak tak razem szły to tworzyły fajną  laskę.

Była jej najlepszą przyjaciółką. Pseudo fistaszek powstalo już w pierwszej klasie.Gdy nauczycielka kazała się przedstawić,Fistaszek powiedziała:
- Nazywam się Whitney Second i .. uwielbiam fistaszki
Więc cała szkoła ją tak nazywa .. Jako jedna z paczki składająca się z 15-dziewczyn (tak ! nie  pomyliłam się ! pietnastu ! )

Córka Frankensteina?
Igorina! :D

Miała chlopaka z którym była na dziewiątej bazie ! (Lista baz :
1.Patrzenie sobie w oczy
2.Jednoznaczne gesty ( typu usmiechy, puszczanie oczek )

*uśmiecha się* Jestem jednoznaczna!
*wystawia środkowy palec* To też się liczy? I nie, Jess – co najwyżej twoje gesty są. O!

3.flirt
4.trzymanie się za rece
5.obejmowanie sie
6.buziaki w policzek/czoło
7.całusy w usta
8.francuzki pocałunek  
9.macanie od pasa w góre

Jakie to romantyczne, prawda?
„Od pasa w górę, od pasa w dół,
Macałam tylko to górne pół.”

10.pozbycie sie górenj czesci garderoby
11.macanki od pada w dół

Wersja dla nerdów.
Jak odpad atomowy. Odpada macają.
Albo „macanie odpada” – czyli brak macania.
„Dolnych partii się nie tykam
Dochodzę do pasa i buc mi znika.”


12.pozbycie sie dolnej czesci garderby

Podłogę zrywają? O_o

13.pozbycie sie bielizny
14.sex – z internetu ;) xd )

Zdejmują bieliznę i wchodzą na redtjuba.

-Szkoda .. -odparła Anabel
I poszły na matme

Na biologii przyszły dziewczyny z samorządu ( Anabel była przewodniczącą, Fistaszek zastępcą , A Lina i Viola były posłancami)
Posrańcami?

Jeździły na koniach i przewoziły przesyłki? To już bardziej prawdopodobne, że roznosiły choroby weneryczne…
Hm. W takim wypadku te konie wiele wyjaśniają.

-Czy możemy coś ogłosić ? – spytała Viola
-Tak,ale szybko ..- powiedziała pani Hirley
- ‚ Pojutrze, w naszej szkole,będzie dyskoteka szkolna.Dokładniej o 17:00.Do jutra wpłacić 2 złote skarbnikowi klasy .. ‚ – przeczytała Lina

W Anglii jest już tyle Polaków, że walutę zmienili.

-Oo.. Ale cool ! – przebiegły szmery po klasie ..

U Anabel w domu :
-Mamo jutro dyska .. Dajj mi hajs bo kurdee ..

Bo wpierdol!

-Po co ?? I co to dyska ?!
- Jeny .. Dyka-dyskoteka, czaisz ? A po ciuchy,ide z paczką do HaaEmu .

…Chyba przestanę tam chodzić.
No to będę robił za pomoc Gógle! „Czy może chodziło ci o: DO HAREMU?”

-Jak się do matki odnosisz ? Czaisz dyska !?-poderwał się jej ojciec,który był prezydentem Baverly Cook i słynął z cientego języka
Nie znam takiego państwa.
Może je chodziło o prezesa?
Nieważne, o co jej chodziło – nie wyszło.

-Pfff .. Ja nie moge .. tak sie mowi .. No .. Teraz kasa – uśmeichneła się słodziutko-Plosieem !
-Nie ! Stanowcze nie ! Masz dużo ciuchów mloda damo !
-No prooosze !
-Nie ! koniec ! -uciął ojciec
-To mnie pocałuj gdzieś! – Wrzasneła Anabel

” – To pocałuj mnie w anal! – wrzasnęła Anal-bel.”

i uciekła do siebie zostawiając tate krzyczącego coś typu ‚ Że co ?!’ .. Anabel zaczęła ryczec .. Nie wiedziała,że ryczy z gównianego powodu ..
Z jakiego innego powodu mogłaby ryczeć ANALbel?
 
Po 10 minutach wszedł tata..
-Kochanie .. Dam Ci ta kase – powiedzial łagodnie

Alter ego ojca się włączyło… To się nazywa niekonsekwencja w wychowaniu. Prowadzi do powstawania małych psychopatów.

-Dzięki -Porwała sie Anabel,
…na drobne kawałeczki. „A masz za swoje, wredny tatuśku!” – rzuciła tuż przed rozerwaniem płuc na strzępy.
Porwała się i zażądała okupu.
Hm, oKUPu. A jakże.

cmokła tate,wzieła dwie stówki i uciekła ..
Wczesne kurewstwo – buziak za kasę.
Drogo bierze. Ale jak się jest najseksowniejszą DUPĄ w szkole…

Po zakupach.W pokoju Anabel:
-Kuźwa ja ci mówie ! Dyska będzie! Wbijasz,Fiistasiu mój ?- mowiła anabel do słochawki
-Tya ? Dyska .. Ja pie**dole- użyła swojej codziennej ‚mowy’ Fistaszek,

Mówiła z gwiazdkami w wyrazach? O_o’
Miała taką gwiaździstą mowę…
„Ja piegwiazdkagwiazdkadolę”.

-Noo .. Wbijasz ?
-No chcialabym .. Ale przy 38 dtopniach .. Swiat do dupy ..

I znowu temat dupy! One wszystkie mają jakąś fiksację analną, dlatego skupiają się wokół Analbel.

-Noo ; /
-Ee .. musze konczyc na drugiej lini Pawlos!
-Wy zakochance .. Też takc chcem ! a szczegolnei takei ciacxho jak pawlos ; ] !

…Ta „mowa” to naprawdę jakiś kod. O_o’

-Haha xd tylko nie odbijaj go ! on mój ,kochanaaa ! – zachichotała Whitney
Mówią, jakby były jakieś upośledzone. „On mój”, „Ja Tarzan”, „Kali mieć”…

-Nie no coś ty ! O k  to bye .
-Nomm Siemka .
No to .. – pomyślała- trza szykować ciuchy na jutroo !

Kolejny dzień. Poranek  minął zwyczajnie [ czyli jak zwyk!e .. prysznic ubiór [ jak emo ! ]
Tylko emo się ubierają? O ja cię… Chyba jestem emo!

i wyprostowane wlosy z grzywą a’la emo ]] Poszła do szkoły .. W niej każdy mówił o dyskotece.Nawet Jake zagadł do Anabelk pytając czy cie wybiera .
„Jake! Wybieram cię!”
Jak przystało na opowiadanie o pokemonach.

-No Jasne – odpowiedziała
-Mmm .. to zamawiam taniec :)-usmiechnal sie

Żeby nie było wątpliwości, jest nawet minka.
Dla tych, co rozumieją tylko pismo obrazkowe.

- No to narazie ! ide na wf-powiedzial
-Tak … Extra .. Pa ..-wymruczała ..  ‚ dzisiaj moje usta się stykną ! O tak !’ – pmyslala

„Mam dzisiaj wizytę u dentysty, wreszcie spiłuje mi siekacze.”


Czas dyskoteki. Ubrała leginsy i srebna tunike z cekinami.Do tego slodkie srebne powieki
To musiała sobie powieki doklejać? Wargi się nie stykają, powiek nie ma…

Jedynie dupa ładna, ZADbana…
Co za laski były w tej szkole, że ona była najładniejsza? Chyba, że ona robiła za tył, a ta cała Fistaszek za przód… Hm. Jeśli przyjmiemy, że imię Anabel pochodzi od anal + belle…
 
i blyszczyk .. wygladala jak gwiazda!
Taniego porno.

Zatanczyła jeden taniec z Jakiem . Mmm .. xd Było extra ..Ale potem ..
UWAGA ! TERAZ ROZWIJA SIĘ OPOWIADANIE .. !

Niczym rolka papieru toaletowego.
Do dupy! :D
Dobrze, że zaznacza. Cóż się teraz może stać?
Usta się jej „stykną”.
„Co ma się styknąć, zostanie styknięte!”

Przyszedł Pawlos .. podeszedł do Anabel .. i postawił jej coś do picia. Powiedział,że to tak dla przyjaźni.Uśmiechnął się i powiedział,że zadzwoni do swojej Whit.  Anabel podziękowala,wypiła i poszła na parkiet.Zatańczyla mase tańców ii .. poczuła się senna .. Chciała wyjśc . Zmierzała ku drzwi i natknela sie na Pawlosa.
-Hej Anabelko ! – tu sexownie się uśmiechnął

Ale czy jednoznacznie? *nie wie, czy odznaczać bazę*

-gdzie ty tak ?? w środku dyscoteki ? No prosze..
-Senna jakaś jestem ..
-Odprowadze Cię -uśmiechnal sie- Przyjaciele Whit są i mymi ..
-Wspaniały pomysł ! Jeszcze bym zem..-i zemdlała (..)
Pwlos się ucieszył .. wziął ją na barana.I wywlukł ją do schowka.. Tam zaczął .. ją rozbierać ..

Widać znudziło mu się przechodzenie przez te wszystkie bazy po kolei.

gwaucic i fotografować ..
JEDNOCZEŚNIE? O_O’
Może miał taką kamerkę zamontowaną na końcu…?
Gwaut to taki zwykły gwałt, tylko w aucie.
Ej. Ale on to robił w schowku…
No to co? W autach też są schowki…

Po 3 godzinach się ulotnił ..
Z wysiłku przeszedł w stan gazowy. To się nazywa sublimacja uczuć erotycznych na fotografię.
Ostała się jeno kamerka…

O 20 Anabel się obudziła..
Obudziła się z potwornym bólem w dupie – bo ją brał od tyłu. Na widok przodu od razu by mu sflaczał.
O 17 zaczęła się dyskoteka. Gwałcił… przepraszam, gwaucił ją 3 godziny. To kiedy ona miała zatańczyć „masę tańców”?
Obudziła się w trakcie.
Albo o 20 następnego dnia. A jaka ta młodzież kulturalna – o 20 do domciu…
Ale gwaucić to się gwaucą.

Nie mogła otworzyć schowka .. Wiec wyszla przez okno. Kompletnie nie wiedzieła co się stalo .. Myslala ze poprostu zemdlała…
A ktoś ją tak „poprostu” wsadził do tego schowka…
Coby się pod nogami nie plątała. Albo sama się rozebrała i tam zapełzła.
Przyzwyczajona.

A w kolejnym odcinku dowiemy się :
-Czy Fistaszek wróci do szkoly ?
Nie wróci – razem ze swoim chłopakiem zacznie handlować pornosami.

-Czy Anabel dalej bedzie popularna ?
Nawet jeszcze bardziej.
To najważniejsze.

Na te pytania poczekajmy do jutra !
To po co zadała je już teraz…?


Erka – Kierowca (kierownica?) Ambulansu, samozwańczy Medyk, nieuleczalny elektroerotoman tudzież mechofil. Wielbicielka Ratcheta i przysmażanych kartofli. Ze śmietaną. Ponadto dumna właścicielka trzech szczurzyc o wdzięcznych imionach Prowl, Jazz i Skyfire, oraz jednego Khaela. Niestrudzony poszukiwacz głupich opek o Transformersach. Nadużywa myślników i stawia apostrofy zamiast cudzysłowów.

Jess - Fizyk z zamiłowania i Smoczyca z powołania. Albo odwrotnie. Znana z poganiania przecinków bacikiem, logicznego myślenia i niechęci do grzybów. Miłuje za to swoją kostkę Rubika, a także Matuchnę Ortografię, Ciocię Gramatykę i Ojca Sens. Oraz Wujka Gugla.


Khael - Czepiacz Wyższej Rangi i Pan Elektryk, który (podobnie jak Jess) był zbyt leniwy, żeby napisać cokolwiek o sobie, zostawiając tę sprawę Erce. Lubi koty bardziej niż ludzi (o co w sumie nietrudno), nie lubi yaoi i (znowu!) grzybków. Na ałtorki i ich (po)tFory ma proste rozwiązanie: garść wrednych komentarzy. I kanon. Najlepiej przeciwpancerny.

Mirloke – Niektórzy mówią, że hoduje zboczenia jak inni zwierzątka. Stosuje metodę podrywu „przez rurkę do żołądka, a przez żołądek do serca”. Kiedyś, o ile zda chemię, będzie aplikować pavulon prawdziwym pacjentom w prawdziwej karetce. Póki co rozładowuje napięcie seksualne, wciągając ałtoreczki do Ambulansu.

Louis – Licencjonowany Władca Słowa, ścigający wszystkich owego tytułu uzurpatorów, dumnie noszący zasłużony & siejący grozę przydomek „Wujek Nie-Odwracaj-Się-Do-Niego-Tyłem” osobnik płci martingore – to jest, nie do końca wiadomej. W praktyce oznacza to, że reprezentanci obydwu płci powinni się go wystrzegać, bo nigdy nie można jednoznacznie stwierdzić, na którą jest aktualnie stargetowany. W myśl przysłowia „Nieszczęścia chodzą parami” parz… paruje się z Mirloke. To na nim poznaje ona tajniki anatomii i  testuje nowe metody tortu… terapii. „Widziałeś kiedyś małpę bonobo?” …Cóż. Masz okazję. 

Opowieści o wampirach część trzecia – i chwała Boru, ostatnia. Blog został, ku naszej rozpaczy, wykasowany. Nic to, przynajmniej następnym razem wciągniemy do Ambulansu nowego pacjenta. A tymczasem: listy z zaświatów, skazanie na egzekucję i murzyńskie porno.

Wesołych świąt i miłej zabawy życzą Erka i Khael.

Późnego popołudnia Roberta postanowiła wyjść do ogrodu a Demon został w domu i właśnie przebierał się w nowe cuch,

Ciekawe, czy ten cuch cuchnął?

które jak zwykle były czarnego koloru. Gdy już się przebrał poszedł do salonu gdzie na stoliku leżał list wziął go otworzył i zaczął czytać:
Drogi Demonie Bestia:
Chcieliśmy poinformować że za naruszenie regulaminu rady wampirów grozi panu śmierć. Więc będzie lepiej jeśli zerwie pan wszystkie kontakty z swoją podopieczną Robertą Editio jeśli prośba nie
zostanie spełniona w ciągu pięciu dniu zostanie pan skazany na egzekucje,

Nowy serial: „Skazany na egzekucję”.
Będą w niego rzucać kołkami…

której dokona jeden z członków rady wampirów. Przy egzekucji będzie uczestniczyć Roberta Editio a później zostanie skazana na wieczną tułaczkę po świecie.
Trochę to będzie mało wieczne, skoro ona jest śmiertelna.
Może ją, ten, unieśmiertelnią?

To jest twoje pierwsze i ostatnie ostrzeżenie no chyba że rada sama zechcę znów wysłać ostrzeżenie w co wątpię a i jeszcze jedno wkrótce wpadniemy z nie oczekiwaną wizytą by sprawdzić czy przestrzegasz regulaminu bo jak na razie to nie.
Wpadniemy z nieoczekiwaną wizytą, o której właśnie wcale cię nie uprzedzamy.

PS. my wszystko wiemy!
e: Powiało grozą…

Doradca rady wampirów
Rada dobrze sobie nie radzi, potrzebuje doradcy.
E tam, właśnie dobrze im idzie. Pewnie mają nawet sekretarkę sekretarza.

- Coś nie tak?- spytała gosposia która właśnie teraz weszła do salonu
Powinni mieć Igora, nie gosposię! 

- Nie- powiedział Demon i spojrzał na nią schował list do prawej kieszeni marynarki i podszedł do okna, z którego było widać Robertę przechadzającą się po ogrodzie jej biała suknia była unoszona przez powietrze.
Roberta biega sobie na golasa, a jej suknia unosi się za nią, próbując ją dogonić?
Napędzana siłą cenzury. Dmuchawce, latawce, powietrze…

- Przecież widzę że coś jest nie tak mnie się nie da nabrać- powiedziała gosposia
Demon może się schować. To gosposia tu rządzi.

- Przepraszam- wyszeptała mu do ucha tak że poczuł jej oddech na karku
Da się tak? O_o *sprawdza* Da się, jak się dobrze łeb wykręci. Zwracam honor.
Nie mogła normalnie powiedzieć, musiała kombinować…

- Nic się nie stało to moja wina- powiedział przytulając ją do siebie
- No to też z grubsza moja wina- powiedziała wyrywając się z jego uścisku
- Coś się stało?- spytał łapiąc ją za rękę
- Nie nic- odpowiedziała spuszczając wzrok na podłogę
- Jakoś nie za bardzo ci wieżę- powiedział unosząc jej głowę teraz paczyli sobie prosto w oczy jej były błękitne jak niebo a jego czarne jak otchłań można było się w nich pogubić

Zdania z Dupy Wzięte – reaktywacja! Że o tym „paczyli” nie wspomnę…
Zastanawia mnie, czy ten wampir miał coś, co nie było czarne.
No co ty, przeż trza trzymać imydż!
Jak przyjdzie co do czego, to ich dzieci też będą czarne…

- Naprawdę nic mi nie jest tak tylko wspominałam rodzinę- powiedziała i z trudem się uśmiechnęła do niego
- Nie chcę żebyś się smuciła zapomnij o nich teraz masz mnie- powiedział i musnął ją letko ustami w jej jasno czerwone usta

Ale tylko letko.

- Przestań- powiedziała i odsunęła się od niego
- Co się stało?- spytał letko speszony
- Nie mam nastroju i ochoty a zresztą co za dużo to nie zdrowo

Kobieta po ślubie momentalnie robi się oziębła.
To już by doszlo do konsumpcji?
W tym przypadku to pytanie jest co najmniej dwuznaczne…

poszła na górę do sypialni gdy weszła do środka położyła się na łóżku na szafce nocnej leżał list był w niebieskiej kopercie. Dziewczyna sięgnęła po niego a gdy go otworzyła okropnie się zdziwiła bo list był od jej matki a sądząc po dacie na kopercie został wysłany wczoraj. Ale jak to możliwe przecież ona nie żyje?

Witaj córeczko!
Gdzie ty się podziewasz wszyscy się o ciebie martwimy a ty co?

„Tak jakby… żyję, mamo.”

Nawet nie dałaś znaku gdzie jesteś ani nie napisałaś czy nic ci nie jest!
A jednak list dotarł… To nie mogła być Poczta Polska.

Ładnie to tak?! Nawet nie wież że wszyscy cię szukamy proszę weź daj nam jakiś znak a przyjedziemy po ciebie. Czekamy na sygnał do zobaczenia po tamtej stronie życia buziaki od całej rodziny.
Chyba bym sie zesrała ze strachu po takim liście… O_o
Kochająca mama życzy swojej córeczce jak najszybszej śmierci… Urocze.

Dziewczyna wstała z łóżka i zbiegła na duł
Ej, nie za późno już na śniadanie?

Rzeczywiście Demon był przed domem stał koło Fontany
Hana Fontana?
Fontana to miasto w Kaliforni.
Thank you, Uncle Google!

- Dostałam list od matki chodź nie wiem jakim cudem przecież ona nie żyje
Bo wszyscy listonosze idą do Nieba…

- Coś się nie zgadza w tym liście?- spytał odrywając wzrok od kawałka papieru
Poza tym, że rzekomo przyszedł od zmarłej osoby?

- Tak to nie jest pismo mojej matki- odpowiedziała Roberta
- Ktoś wysłał to specjalnie?- spytała Gabriela

Niee, przypadkiem…
„Wrzuciłeś, Grzesiu, list do skrzynki?”

dziewczyna spojrzała na zegarek była siedemnasta dwadzieścia.
- Nie martw się- powiedział i usiadł koło niej

ZEGAREK? O_o

- Wcale się nie martwię- powiedziała
- To dobrze- powiedział
- Coś mi się wydaje że coś cię gryzie- powiedziała spoglądając na niego
- To ci się źle wydaje- powiedział

ARGH! Niech oni już sobie nic nie powiedziują!

- Nie prawda ty nie u mnisz kłamać- powiedziała
A „u mni” pisać?

- Ignorujesz moje pytania!
- Są głupie- powiedział

TRU.

- Wiesz wyszłam z domu z myślą że wampiry nie istnieją wyśmiałam moją mamę i zignorowałam jej prośbę wróciłam późno do domu a raczej nie zdążyłam dojść a gdybym wróciła wcześniej co by było?
Nie zdążyła dojść… Przyjemność przede wszystkim.

- Nie przeżył bym gdybyś zginęła miałem już dziesięć podopiecznych ale tylko ty nauczyłaś mnie odpowiedzialności tylko ty nikt inny- powiedział i chwycił ją za rękę.
(…)Czy Roberta naprawdę jest tylko zwykłą śmiertelniczką?

Oczywiście, że nie. Ona jest Mesjaszem.
Nie znasz się. Jest pół-elfem, pół-jednorożcem i w jednej trzeciej gibbonem.
Ale wciąż może być Mesjaszem.

Pozdrowienia dla tych moich zwariowanych przyjaciółek Justy, Anety, Domy i Beni creizy wariatki he he dzięki że jesteście
Nie wiem, co znaczy to „creizy”, ale ja tam bym się obraziła…

Demon i Roberta nadal siedzieli w salonie.
- Powiedz prawdę kto zabił twoje poprzednie podopieczne?- spytała
- Nie mogłem się powstrzymać coś kusiło mnie by zasmakować w ich sercach- odpowiedział

Łakomczuszek, łakomczuszek…

- Miałam nadzieję że to nie ty ale się myliłam- powiedziała
- Tak wiem ale już skończyłem z tym- powiedział
- Mam nadzieję- powiedziała
- Ta ty ciągle ją masz- powiedział
- No w końcu ktoś musi- powiedziała
- Wiem- powiedział i objął ją ramieniem

Cóż za elokwencja…

- Ciekawe co u Mata- powiedziała
- Pewnie znalazł już sobie nową narzeczoną- powiedział

To ona była jego dziewczyną czy narzeczoną?
Nałożnicą…

- Ta zabawne było to że myślałeś że mam szesnaście lat- powiedziała
- No a ty masz dziewiętnaście- powiedział

Ja wiem, że kobiety zwykły odmładzać się na wszystkie możliwe sposoby – ale czy to aby nie lekka przesada?
Żeby pracować w galerii, trzeba wyglądać na odpowiednią kategorię wiekową.

- Chce być taka jak ty- powiedziała
- Nie wież co mówisz- powiedział
- A właśnie że wiem chce być z tobą- powiedziała
- Jestem bestią

” – Jestem Bestia. Łraał!
 - Jestem Piękna. Łaał!”

- Byłeś ale się zmieniłeś już nie jesteś wampirem grozy i nie pożerasz ludzkich serc
Teraz jest słodkim kucyponykiem i zjada tylko truskawki z bitą śmietana i z cukrem.
No, bo w końcu każdy wampir ma swoją mhrrroczną willę z latającymi dookoła nimfami i różanym ogrodem…
Tę willę wybudowało jego drugie, różowe Ja.

- Ale ja nie chce nie możesz mówić o śmierci to tak jakbyś chciał umrzeć- powiedziała ocierając łzy
Cóż, pora ją oświecić: wampiry, że tak to ujmę, z natury są martwe.

- Nawet jeśli by mi coś się stało pamiętaj że zawsze będę przy tobie- powiedział
- Przestań!!!!!

„Ja nie chcę takiego stalkera przez resztę życia!”
Hyhy, podglądacz!

- krzyknęła obrzucając go gniewnym spojrzeniem
I pięcioma wykrzyknikami.

- Nie chcesz dopuścić do siebie myśli że mogę umrzeć
My też tego do siebie nie możemy dopuścić, jako że przeczy to zdrowemu rozsądkowi…
*podrzuca w dłoni osikowy kołek*

- Tak wiem ale musisz żyć nie możesz popaść w depresje- powiedział
- Przestań wygadywać głupoty- powiedziała
- To prawda- powiedział
- Ale ja tak nie chcę- powiedziała 
- Kto wie jutro może już mnie nie być- powiedział
- Wmawiasz to sobie bo niechżesz wierzyć że będzie dobrze- powiedziała
- Ja wiem że nie będzie ale ty musisz żyć żeby walczyć- powiedział

…że co?
To tylko takie powiedzionka…

- Ta cała wojna to wina rady wampirów niby chcą chronić ludzi ale tak naprawdę nienawidzą śmiertelników
Oho. Teoria spiskowa.

- Ale ja nie zdołam powstrzymać wojny jestem tylko zwykłą śmiertelniczką- powiedziała
- Nieprawda dasz radę bo tak naprawdę jesteś

… Mery Su!
Zupełnie nieoczekiwany zwrot akcji.

czarownicą
A jej ojciec znany był jako Lord Voldemort…
A matka była jego córką.
Potęga chowu wsobnego. Niestety, często w takich przypadkach zdarzają się wśród potomstwa osobniki upośledzone…

- Ale jak to opiekunowie chronią tylko śmiertelników- powiedziała zdziwiona
- Nie oni chronią istoty magiczne

Te wszystkie nimfy z ogródka?
Noo, to przyjemną robotę mają…

które jeszcze niewiedzą że mają umiejętności magiczne- powiedział
- Zakłamane szuje- powiedziała
- Tak- powiedział przytulając się do niej
- Nikt nigdy nas nie rozdzieli prawda?- spytała
- Nie mogę ci powiedzieć że tak bo bym cię oszukał a tego nie chce

Nie jest on Władcą Słów, oj, nie jest…

- Ja też nie chce cię stracić jesteś miłością mego życia- powiedział ocierając jej łzy
To wyznanie brzmi dość zabawnie w ustach nieumarłego…

- Bez ciebie uschnę jak kwiat bez wody me serc przestanie bić i umrę
„Moda na Wampira”, odcinek tysiącpięćsetstodziewięćset.

- Wiem ale musisz znaleźć siłę i walczyć na świecie nie może zapanować chaos to my jesteśmy tymi z legendy wampir i czarownica tylko oni zdołają przerwać wojnę
Jaką wojnę?
I o jakiej legendzie tu mowa? Pierwsze słyszę…

- Muszę już iść pamiętaj walcz dla naszej miłości i dla mnie proszę żegnaj ukochana- powiedział i namiętnie pocałował w usta.
Err… Ale KOGO?

- Demon nie Demon
Logika, nie logika…
Sens, bezsens…

proszę nie odchodź proszę umrę bez ciebie Demon wracaj proszę ja cię kocham!!!!- krzyczała za nim w niebo głosy po czym upadła na kolana i zalała się łzami.(…)
Na dworze już zapadł zmrok Demon szedł przez ciemny las po chwili dotarł do polany, gdzie stało sześć zakapturzonych postaci.(…)
- Tak musiało być złamałeś regulamin a teraz musisz zapłacić

Piętnaście centów się należy.

- Zostaniesz podany próbie jeśli ją przejdziesz będziesz mógł wrócić do swojej żony
Podany? A Próba zrobi: OMNOMNOMNOM.
Przeżuje i wypluje.

- Jaka to próba?- spytał Demon
- Umieścimy cię w krainie mroku jeśli zdołasz wrócić do ukochanej będziecie mogli być razem ale
to nie będzie takie proste bo zostaniesz pozbawiony swoich mocy

On jest taki „mroczny”, że w Krainie Mroku będzie się świecił. 

- Rozumiem- powiedział Demon po czym wessał go czarna dziura
„Czarna Dziura” go wessał… Porno z murzynami? O_o
Za bardzo się zaangażował i połknął trochę za dużo.
Zaiste, Kraina Mroku…


Czy Demon zdoła wrócić do ukochanej? Co się stanie z Robertą gdy dostanie wieści od rady wampirów, że Demon został zabity? Czy dziewczyna zdoła znaleźć tyle siły by spełnić prośbę ukochanego? A może targnie się na swoje życie?
Wybieram ostatnią opcję!
Chyba na swoją rzyć…
Na to to już się targnęła – patrz: zdanie niżej.

Czy Demon dowie się kiedyś, że Roberta oczekuje dwójki jego dzieci?
To będą takie dzieci, jak niemowlak z „Martwicy mózgu”.
Ledwo kilka dni znajomości, a już wie o ciąży i oczekuje przyjścia na świat dzieci…

Nigdy nie przestaniemy wierzyć, że wróci a my znów odzyskamy tą jedyną cząstkę siebie, która umarła wraz z odejściem tej osoby, którą naprawdę kochamy. Której wierzymy i ufamy bo to ona tylko dawała nam szczęście,miłość i sens życia, które stało się dzięki niej cudowne i choć kiedyś zwątpiliśmy teraz wiemy, że dzięki tej osobie życie nabrało barw i rozkoszy słodkiej prawdziwej miłości.
Która jest tak wielka, że nie przeszkadzają jej nawet zdania, które wyglądają na sztucznie wydłużone przez osobę, która trochę nadużywa słowa „które”…

Jeśli czegoś naprawdę pragniemy nie możemy siedzieć i szlochać do poduszki
Chyba, że pragniemy mokrej poduszki właśnie.

Na dworze panował mrok Demon znalazł się w jakimś strasznie ponurym lesie, gdzie było słychać wycie wilków rozejrzał się dokoła i spostrzegł dużą grotę. Pokierował się do niej i wszedł do środka, gdzie paliło się ognisko,przy którym siedziało dwóch grubych mężczyzn.
- A ty co nowy jesteś?- spytał jeden z nich siedzący z prawej strony
- Tak- odpowiedział Demon siadając naprzeciwko ich

Ich czego?
Ich nich. Nichichichichi~!

- Tak- powiedział Demon wyciągając komórkę
- W tej krainie nie ma zasięgu- powiedział ten z prawej

Ojapierdziu, zgroza!
„Innymi słowy, jesteśmy na takim zadupiu, że hej!”

- Ja jestem Demon- powiedział Demon
- Pewnie wampir- powiedział Mik

„Nie, demon!”
Jaki demon? Bestia!

- A my jesteśmy trolle- powiedział Alfred (…)
- Większość już wilki pożarły nawet nie wież jakie one są tu ogromne i krwiożercze to jakaś zmutowana rasa

Wylądowali w okolicach Czarnobyla?
„Stalker 3: Wampirzy ci wpirzy”.

- Pewnie wilkołaki- powiedział Demon
- Możliwe w końcu tu nigdy nie świta i jest księżyc w pełni codziennie

Codziennie. Chociaż nikdy nie świta. Taak…
A co noc świeci słońce.

- Zaraz zaraz skoro jest ich tu pełno to znaczy że portal jest na wzgórzu a one go pilnują- powiedział Mik
Ehem. Jaki portal?
Pewnie Ten-Przez-Którego-Nie-Można-Wrócić – bo, jak wiadomo, z tej Krainy nie ma powrotu.
I, co gorsza, nie ma tu zasięgu. A trolle też mają refleks, po trzech latach nagle doznały olśnienia. Chyba, że na widok Demona po prostu stwierdziły: „O fak, nie będziemy z nim tu siedzieć! Trzeba znaleźć jakieś wyjście!” – w końcu potrzeba matką wynalazków.

Roberta siedziała i wpatrywała się w okno z jej oczu nadal kapały łzy po chwili do pokoju weszła gosposia.
- Panienka się wykończy to już drugi dzień odkąd panienka tam siedzi- powiedziała Gabryela

GabrYela?
A co, miałaby nazywać się tak nieklimatycznie i pospolicie, jak jakaś pani Helenka?

- O czym ty mówisz?- spytała Roberta wstając z krzesła jej brzuch był teraz większy i okrąglejszy niż kiedyś.
Po dwóch dniach? To był wampir, czy Obcy?
Miała po prostu wzdęcie… *podaje Espumisan*

- Rada przysłała list tak mi przykro- odpowiedziała Gabryela podając dziewczynie czarną kopertę ona wzięła ją i przeczytała:
Droga Roberto!
Tak nam przykro wczoraj o północy dokonaliśmy na Demonie Bestia egzekucji raczej nie muszę tłumaczyć dlaczego został zabity. Ale mogę powiedzieć, że śmierć była szybka i nawet go nie bolało ostatnie jego słowa to cytuje ,, kocham nie zdążył skończyć biedak.

To były jego ostatnie słowa? Musi ukryta wiadomość…
Mógł chociaż się postarać i napisać bardziej zrozumiale.

- JAK MAM SIĘ NIE DENERWOWAĆ DO JASNEJ CHOLERY TE SZUJE ZABIŁY MI MĘŻA!!!!- krzyczała na całe gardło wkurzona Roberta do pokoju weszła Will z mężem.
- Co się stało?- spytała Will podbiegając do Roberty, która skaleczyła się kawałkiem stłuczonego szkła.

Skąd tam się nagle wzięło stłuczone szkło?
Nosiła okulary i jej się zbiły?

- Tak wiem ale masz jeszcze dzieci musisz się nimi zająć
Na razie to są chyba dopiero zarodki…

- To już jutro- powiedziała Gabryela- Jutro się urodzą twoje dzieci
Albo ktoś tu nie uważał na lekcjach biologii, albo Roberta się puściła już dziewięć miesięcy temu…


- Musicie znaleźć Demon- powiedziała Roberta podchodząc do okna
- On nie żyje więc go nie znajdziemy- powiedziała Will

Odkopcie truchło! 8D
I wyjmijcie z jego piersi kołek, którym w niego rzucali.

Po łożyła się na łóżku i spoglądała na sufit jakaś cząstka jej mówiła, że Demon nie umarł że żyje i potrzebuje jej pomocy.
A była to mała, niepozorna cząsteczka azotu unosząca się w powietrzu tuż obok jej lewego ucha.

Przed państwem druga część „Wampyry vs ludzia”, rodem z moj-swiat-pisany-zlotym-piorem.blog.onet.pl. Dowiemy się z czego w dzisiejszych czasach żyją wiedźmy, jak torturować wampira, co jest najważniejsze na ślubie, a także jak wygląda raj na ziemi. Jednym słowem, samych mądrych rzeczy.
A, przepraszam. To trzy słowa.
Analizują jak zwykle: Erka, Khael i Jess, a gościnnie swoje trzy grosze dorzucają Kopic, Matula i Ciocia Erki.

Hej dziś czwarta część mojego opowiadania ,,Wampiry kontra ludzie”
jeszcze tylko sześć części dzieli was od końca opowiadania i dowiezienia
się jak potoczą się losy śmiertelniczki Roberty i wampira Demona czy
przeznaczenie połączy ich żeby pokonali walkę pomiędzy światem
śmiertelników a światem magii???

Dziewczyna naprawdę się za dużo
telenowel naoglądała.

„Zmierzch” dla ubogich…
Dowieziemy
się? A jak nie starczy benzyny do końca i tu utkniemy?

Czy
powstrzymają już od tak dawnego skrywanego spory pomiędzy śmiertelnikami
a wampirami???

Teraz, prosze państwa, budujemy zdanie. O odmianie
słów zapominamy.

Czy uda im się ocalić rasę ludzką od zagłady i
zgładzenia przez wampiry???

Ale wtedy wampiry też by wyginęły – z
głodu!
Dlaczego? Na kozy by się przerzuciły.
Jak się nie
ma co się lubi…

A może to raczej wampiry zapanują nad światem
śmiertelników?? Albo ktoś wymyśli inne pożywienie oprócz krwi, którą
mogli by się żywić nie krzywdząc ludzi może potrafili by żyć z nimi w
zgodzie???

E, te dobre wampiry ponoć „wypijają” tylko
zwierzątka…
Woda święcona. Z pewnością zagustują w wodzie
święconej.

Na te pytania znajdziecie odpowiedź w kolejnych
częściach opowiadania na razie nie zdradzę wam żadnego sekretu musicie
poczekać uważajcie by ciekawość nie zżarła was od środka he he hehe

Ojej. Czuję się zjadany od środka…
Obcy? Czy po prostu
tasiemiec?

Kurcze zdradziłam wam że będzie więcej części chodź to
miał być mały sekret ale cisza ja nic nie mówiłam koniec jest pod
znakiem zapytania więc nic nie wiadomo zawsze mogę się rozmyślić co do
kontynuowania opowiadania

Du it, bejbe.

Roberta siedziała
na łóżku jej twarz była nie co zalana potem, do jej pokoju wszedł Demon
ale ona go nie zauważyła była pogrążona w swoich myślach wciąż
rozmyślała o tym co jej się przyśniło.

- Roberta co ci jest?- spytał
Demon zbliżając się do dziewczyny, która przestała już rozmyślać i
spojrzała na chłopaka
- Nic mi nie jest tylko się zamyśliłam

I
co, niby jak kilka razy pod rząd się powtórzy, że ona myśli, to
uwierzymy? Jaaasne.

- Kolejna zasada- powiedziała w myślach
Roberta

Powiedziała… w myślach? O_o’
*płacze ze
śmiechu*

*wali czołem w ramię Erki*
Telepatka. Jak nic.

(Idą
zabić tego pedo-wampyra, który wymordował rodzinkę Roberty)

- Ja
chcę to zrobić- powiedziała Roberta
- Co chcesz zrobić- spytał Demon
odwracając się do dziewczyny

(z drugiego pokoju)
„Gówno! – powiedziała Roberta.”
Z czosnyczkiem!
Przecież to wampir! „Tylko nie z czosnyczkiem! D:”

 - Kiedy
będzie egzekucja?- spytała Roberta
 - Za chwile powinna się zacząć
chodźmy na duł

*nieśmiało* Na śniadanie? Ja tam bym z wampirem nie
szła…
Ale ona ma 16 lat i jej śniadania nie straszne.

i
zeszli na sam duł do lochów gdzie paliły się pochodnie i panowała tu
dziwna atmosfera podeszli do jednego z pomieszczeń a tam za kratami
siedział przykuty do ściany grubymi łańcuchami tajemniczy mężczyzna z
parku.
- Przyprowadziłeś przekąskę jak miło- powiedział Elwin
spoglądając na dziewczynę
- Bardzo śmieszne ona nie jest twoją
przekąską- powiedział złośliwie Demon

„Tylko MOIM śniadaniem.”
Nie, nie, to awaryjne racje żywnościowe!
Jak Menchi w „Excel
Saga”? 8D

- To jak go załatwimy?- spytała Roberta
Ale
twarrrda! Niech pójdzie z nim na gołe klaty!

- Rzucimy w niego
kołkiem- powiedział Demon

…po czym podniósł Robertę i rzucił nią
w Edwina.
A nie lepiej by było śnieżkami?
Nowa wersja
kamienowania – obrzucanie kołkiem.

- Zróbmy mu tortury przed
śmiercią- powiedziała Roberta
- Wampiry za bardzo nie czują bólu-
powiedział Demon
- Nie jaka szkoda ale przynajmniej ja będę mieć
dobry humor proszę zrób to dla mnie- powiedziała Roberta
- Niech ci
będzie dla ciebie wszystko- powiedział Demon
- To super- powiedziała
Roberta

Kroi się w ich związku ostre sado-maso…

- Maż
rzuć w niego nożem ale pamiętaj nie możesz trafić w serce bo będzie po
nim

…To na cholerę im ten kołek? O__O’

- powiedział Demon
podając dziewczynie nóż a ta rzuciła w mężczyznę i trafiła w ramię.

E. Cienko. Rzut za 2 punkty.
Minus pięć za styl.

Nie
sprawiało to jej szczęścia ale przecież zemsta jest słodka więc dlaczego
ją to nie bawiło na jej twarzy pojawił się tylko letki uśmiech. I znów
rzuciła w mężczyznę tym razem trafiła w głowę rzuciła w niego dziesięć
razy.

W głowę?
Operacja plastyczna…

- Zakończmy
to rzuć w niego kołkiem- powiedziała Roberta
- Przecież ty chciałaś
to zrobić- powiedział Demon
- Rozmyśliłam się- powiedziała a Demon
rzucił kołkiem prosto w serce mężczyzny a ten zamienił się w proch.

„- Fiksum dyrdum, fiksum dyrdum – rzuciła od niechcenia Roberta.
Straszliwe zaklęcie skręciło w kabłąk jego rosłą postać i zmieniło go w
proch…”


- Nie mieliśmy jeszcze jeden dom- powiedziała Roberta
-
To gdzie mam cię zawieść?- spytał Demon
- Na ulice Stary
ch klombów-
odpowiedziała Roberta

Może chodziło o „Głąbów”?
Mi tam się
skojarzyło z klopami…

- Ta ulica nie ma numeru?- spytał Demon

Ulice zazwyczaj nie mają numerów. Chyba, że jest to First Street.

-
Nie jest tam tylko nasz dom bo tato wykupił cały teren i zbudowali tam
dom a później nazwali ją ulicą Starych klombów-odpowiedziała Roberta

-
Pochodziłaś z bogatej rodziny- powiedział nie co zdziwiony Demon
-
Tak to już tu- powiedział Roberta i się zatrzymali dziewczyna wysiadła z
auta chłopak zrobił to samo.

Khael rozłożył bezradnie ręce, Erka
zrobiła to samo…

- Wiesz jest coś o czym ci nie mówiłem-
powiedział Demon
- Tak no to słucham- powiedziała Roberta spoglądając
na chłopaka
- Kocham cię

W życiu bym nie pomyślał, że to się
tak potoczy…

„Jesteś taka – mniam, mniam – słodka!”
I
tutaj komplementy nabierają nowego znaczenia…

 
- Żartujesz
przecież sam mówiłeś że żaden wampir o zdrowych zmysłach Nie zwiąże się z
śmiertelnikiem- powiedziała Roberta

Nie ma to jak drobna
aluzja…

(…)powiedział zbliżając się do niej zbliżył się
jeszcze bliżej

A nie mógł zbliżyć się jeszcze dalej? Byloby
ciekawiej…

i ją pocałował dziewczyna szybko odskoczyła i
krzyknęła:
- Zwariowałeś chcesz żeby cię zabili!

Powiedziałbym,
że to miłość aż do śmierci… ale on raczej już nie żyje.


- Nie
obchodzi mnie to ja chcę być z tobą- powiedział Demon
- A ja z tobą
nie- powiedziała oszukując sama siebie bo dobrze wiedziała co czuje do
Demona
- Jak chcesz ale nigdy nie przestane cię kochać- powiedział
wsiadł do samochodu  i odjechała Roberta weszła do domu i zamknęła drzwi
na klucz.

Skąd ona miała klucz? I jaki niby? Francuski?

Czy
tak mocna więź jak miłość mogła tak po prostu prysnąć a może jednak
nadal trwa i chce się uwolnić???

Miłość jest jak Obcy – trwa przy
sercu, ale w pewnym momencie chce się uwolnić.

I ma drugą parę
szczęk na języku? O_o’

Minęły cztery tygodnie odkąd Roberta widziała ostatni raz Demona przy
tym ostatnim spotkaniu wyznał jej miłość a ona głupia nastolatka

Sad but true…

powiedziała, że jej na nim nie zależy a on
odjechał i już nie wrócił. Teraz w niej roiło się od różnych uczuć ból
rozpacz i cierpienie rozrywało jej kruche serce, które tak cierpiało po
stracie ukochanej rodziny, które teraz podpowiadało jej by walczyła o
uczucie, które się zrodziło w jej sercu bo tylko to uczucie teraz jej
zostało.

Podręcznikowy przykład zdania wielokrotnie niepoprawnie
złożonego.
Bo trzeba doceniać piękno słowa „które”, które jest…
piękne.

Dziewczyna już wtargnęła do świata magii ale spotkała
tylko wampiry groźne i krwiożercze bestie, których pragnienie krwi
ludzkiej jest nie do opisania nie wysysają tylko krwi ale i życie

Tak jakby, jedno się wiąże z drugim…

Roberta nie wierzyła, że
na świecie jest rasa wampirów, która potrafi się powstrzymać przed
wypiciem ludzkiej krwi.

Też nie wierzę, też nie wierzę!

Ale
jednak coś pchało ją do tych krwiożerczych i niebezpiecznych bestii

Masochizm? Czy zwykły popęd seksualny?

coś jej podpowiadało by
pojechała do starego dworu i wyznała co czuje do Demona. Więc poszła się
przebrać a później poszła do garażu wsiadła do białego mercedesa
otworzyła drzwi i wyjechała. Lecz zastanawiała się czy da rade bo dawno
nie prowadziła auta

Ma 16 lat, białego merca, zabili jej rodzinę,
zakochał się w niej wampir, a nade wszystko potrafi przeżyć w chałupie
cztery tygodnie bez jedzenia i picia…
No, to samochód na pewno
umie poprowadzić.

- Hej jest tu Demon?- spytała powoli podchodząc
do mężczyzny
- Nie wyjechał wczoraj- odpowiedział Kelvin

Wyjedzie jutro.

- Dokąd wyjechał?- spytała Roberta
- Do
Mrocznego boru- odpowiedział Kelvin

Bo BOR jest taki mhroczny.
Może miało być „do baru”?
O, Borze!

Było już nie daleko
prawie dojechała ale coś nagle wskoczyło pod koła jej samochodu
dziewczyna nie zdążyła wyhamować i uderzyła w drzewo. Z auta zaczął
wydobywać się dym ale ona nie miała sił by się wydostać leżała bez
władnie na fotelu ledwo oddychając po chwili straciła przytomność a
rankiem obudziła się w jakimś domku spojrzała w okno deszcz nadal padał
nie była sama w pokoju była tam jakaś kobieta miała brązowe włosy i
fioletowe oczy a ubrana była w czarną długą sukienkę do ziemi i
szpiczasty kapelusz.

Harry Potter i Zmiana Płci.

- Jestem
czarownicą i nazywam się Will Czarująca

Ta z „W.I.T.C.H”?
Nie, to tylko Will made in China.

- Z nasz wampira o imieniu
Demon?

„Z nasz demona o imieniu Wampir?”

gdy doszli do
wodospadu Demon stał koło domu był odwrócony tyłem Roberta podbiegła do
niego i powiedziała:
- Demon wreszcie cię znalazłam
Chłopak
odwrócił się w stronę dziewczyny a ta wpadła w jego ramiona i już po
chwili zaczęli się namiętnie całować byli już cali mokrzy

Nie mam
skojarzeń, naprawdę nie mam skojarzeń!

Ja mam, ja mam! 8D
No
dobra, ja też…

bo nadal padał deszcz
Jaaasne…
„Złoty deszcz”? O_o’

- Co ci się stało?- spytał Demon spoglądając
na rany dziewczyny
- Miałam wypadek zderzyłam autem w drzewo

„Niespodziewanie drzewo wyskoczyło mi pod koła...”

- Ty ciągle
masz jakieś wypadki- powiedział Demon
- Tak i to od małego

Odkąd mama upuściła mnie na główkę…

- Wież chyba miałaś racje
co do tego że nie powinniśmy być razem- powiedział Demon
- Regulamin
jeśli się ktoś dowie to zabiją ciebie- powiedziała spoglądając mu w oczy
-
Regulamin nieco się zmienił jak zabiją mnie to ciebie też- powiedział
Demon
- Zmienili go- powiedziała zdziwiona dziewczyna
- Jedynym
sposobem żebyśmy byli razem jest zamiana ciebie w wampira-powiedział
Demon
- Nie tylko nie to- powiedziała nigdy by nie chciała być tą
krwiożerczą bestią

A sama zakochała sie w wampirze…

-
Więc w czym mogę wam pomóc?- spytała Will
- Chcemy się jak
najszybciej pobrać-  powiedział Demon

Już nic z tego nie czaję…
TVN, nie jesteś sam.

- Mam pomysł na szybki ślub- powiedziała
Will
- Jaki?- spytał Demon
- Więzy ognia- odpowiedziała Will
-
Co to jest?- spytała Roberta
- To taki starodawny rytuał wiążący
ludzi zakochanych jeśli chce się przerwać związek wrzucasz pierścień do
ognia i po kłopocie- wytłumaczył Henry

Demon nie jest człowiekiem,
czy to jakiś problem?

- To nie jest bolesne rozpala się ognisko
wzywa bogini ognia i ślubuje miłość a ogień wkłada obrączki z płomienia
na wasz palce

Ogień wkłada obrączki…?
On też czasem chce
być drużbą.

- Kiedy będziesz mogła go wyprawić?- spytał Demon
Ale dokąd?
Chodzi o wyprawianie karpia. Tak na wesele.

-
To ja się zajmem rytuałem a Will panną młodą

Ehem. Byl taki film,
„Lesbian vampire hunters”…

- Przynieś najpiękniejszą suknie
ślubną, którą wczoraj uszyłam-powiedziała Will
- Szyjesz suknie
ślubne?- spytała Roberta
- Nie tylko szyje suknie na różne okazję bo
mam sklep z sukniami

Jaki zaskakujący przypadek.
Z czegoś
musi się utrzymywać.

No tak. A wróżenie z fusów to już przeszłość.

-
Tak pasujecie do siebie jak dwie połówki jabłka

Z robakiem w
środku.
Będą topić robaka?

jedna z gosposi wróciła niosąc
coś białego w rękach po chwili położyła piękną białą suknie na łóżku.
Była tak piękna gdzie niegdzie wyszywana kryształkami a na górze były
wyszyte dwa złączone serca.
- Jest przepiękna- powiedziała Roberta
-
Tak wiem najpiękniejsza suknia ślubna, którą uszyłam- powiedziała Will
-
Ale nie jestem pewna czy mogę ją założyć- powiedziała Roberta
- Ależ
możesz w końcu to suknia stworzona specjalnie dla ciebie- powiedziała
Will
- Ale co z bliznami po wypadku będę okropnie wyglądać

Skąd
ona wzięła te blizny? Wypadek miała ledwie wczoraj…

Najlepsze
jest to, że wytłukli jej rodzinę, cały czas mogą ją zabić, a ona
przejmuje się tym, czy aby na pewno dobrze wygląda… *kręci z
niedowierzaniem głową*

- Nie maści, którą nasmarowałam twoje rany
sprawi że zaraz znikną

Co znaczy wyrażenie „nie maści”? O_o
Nie-mości panno?

- Demon pakuje się w kłopoty wychodząc za mnie-
powiedziała Roberta
- Już się w nie wpakował no już zakładaj suknie
zostało już mało czasu a musimy zrobić jeszcze makijaż i fryzurę

Nie obejdzie się…
Podstawa udanego związku to ślub w makijażu.

(Opis
ceremonii ślubnej)
- Więc zebraliśmy się nad wodospadem by połączyć
dwójkę zakochanych wampira i śmiertelniczkę.- powiedział Henry
-
Kochanie przejdźmy do rzeczy- powiedziała Will
- Niech ci będzie więc
czy ty Demonie Bestia

Nazwisko prawie tak oryginalne jak imię…

bierzesz
za żonę Robertę Editio i ślubujesz jej miłość wierność i że nie
opuścisz jej aż do śmierci?

Do śmierci? Nie wróżę temu związkowi
długiej przyszłości…

Mimo makijażu.

- Tak- odpowiedział
Demon
- A czy ty Roberto Editio bierzesz za męża Demona Bestie i
ślubujesz mu miłość wierność i że nie opuścisz go aż do śmierci?- spytał
Henry
- Tak- odpowiedziała Roberta
- Więc ogłaszam waz mężem i
żoną możesz pocałować pannę młodą- powiedziała Henry  a Demon pocałował
Robertę na ich rękach utworzyły się obrączki.

Skąd ja znam taką
ceremonię… Jeszcze niech ich pokropią wodą święconą, będzie
ciekawie…

- Kocham cię- powiedziała Demon
- Ja też cię
kocham najdroższy- powiedziała Roberta
- Cóż za piękna noc-
powiedziała Will
- Tak moja piękna gołąbeczko- powiedział Henry
przytulając Will
- No to na nas już czas dziękuję za pomoc-
powiedział Demon
- Nie ma za co to dla nas wielka przyjemność-
powiedział Henry
- Tak to była piękna ceremonia- powiedziała Will i
zrobiła im parę zdjęć na pamiątkę i odjechali.

Zdjęcia… *uderza
głową w stół*

Roberta była zmęczona podróżą i zasnęła gdy się obudziła do dojechali
już do jakiejś dużej posiadłości. Brama otworzyła się i wjechali do
środka naprzeciw białego domu była Fontana w kształcie leśnej nimfy,
była złoto- srebrna i na prawdę zapierała dech w piersiach.

Każdy
myślał w duchu: „Co za koszmarny kicz…”

Demon zatrzymał
samochód na podjeździe i wysiedli, włoku było pełno krzaków dzikiej
róży, nad  którymi unosiły się elfy, kolibry i motyle. Jednym słowem
można ująć że było tam pięknie a dwoma, że to raj na ziemi.

*chwila namysłu* To trzy słowa…
Jakby na to popatrzeć, „było
pięknie” to dwa.

- Gdzie my jesteśmy?- spytała Roberta
rozglądając się dokoła
- Mój dom no teraz jest nasz- odpowiedział
Demon

Oto, co się dzieje, gdy facet się żeni: wcześniej mieszkał w
mrocznej, zatęchłej dziurze, wszędzie lęgły się pająki, a jego brudne
skarpetki uciekały na widok swojego właściciela; teraz urzęduje w
pałacyku z fontanienką i różanym ogrodem.

- Tu jest pięknie-
powiedziała
- To jeszcze nie wszystko- powiedział wziął ją na ręce i
przeniósł przez próg domu postawił na środku dużego holu wnętrze było
pięknie udekorowane różnymi odmianami kwiatów, obrazami i posągami
wyglądał jak pałac księżniczki.

Co za facet mieszkałby w takim
domu?
Pedał?
Zdesperowany wampir, którego jedyną szansą na
przeżycie jest zabicie Roberty. On usypia jej czujność. To tajny plan!


-
Dom jest ogromny- powiedziała
- Tak z tyłu jest kryty basen a włoku
domu piękny ogród i jezioro- powiedział
- To jest jak sen-
powiedziała
- Na jawie- dodał Demon
- Tak- powiedziała
- Kocham
cię- powiedział spoglądając w jej piękne błękitne oczy
- Ja też cię
kocham najdroższy- powiedziała i pocałowała go prosto w usta Nad ich
głowami elfy i kolibry rozsypywały płatki kwiatów, które okryły ich
włosy to było jak bajka cudowna kończąca się Happy Endem pewnie każdy by
tak chciała żeby jego życie też było jak z bajki było by cudownie.

*rzyg rzyg rzyg*

Dwójka kochających ludzi połączona razem nie
rozłączna zakochana w sobie ponad życie. On wierny gotów oddać za nią
swoje życie

…którego, co prawda, od dawna w sobie nie miał…

a
ona gotowa walczyć o niego z całych sił czy to nie piękne?

Ale
wampirem nie zostanie, bo to obrzydliwe.

Takie oddanie wobec
siebie wobec osoby, którą się kocha istny raj na ziemi uczucie nie do
przełamania. Świat, w którym liczyła się ta dwójka ludzi on wampir a ona
śmiertelniczka miłość nie realna chodź czasem możliwa ale tylko wtedy
gdy jest prawdziwa i odwzajemniona. Lecz czy nie wyniknie z tego nic
złego w końcu on jest jej opiekunem a regulamin zabrania być z
podopieczną co wtedy stanie się z wielką miłością tych dwojga będzie
wisieć na włosku gdy dowie się rada zabiją jej ukochanego a ją porzucą i
skarzą na tułaczkę?

Przecież miała też być zabita…

Prawdziwa
miłość zdarza się tylko raz w życiu

Albo po nim, jeśli o wampiry
chodzi.


i jeśli się ją straci nie można jej już odzyskać co jest
bardzo bolesne i okrutne. Ale ta miłość będzie trwać po wieki i nigdy
nie zgaśnie bo to uczucie jest tak ogromne jak świat a może nawet
większe.

Zaiste… nie myślałam, że kiedyś będzie mi dane
przeczytać takie wypociny…

Roberta wybrała dobrą drogę w końcu
odważyła się by odnaleźć ukochanego i powiedzieć mu co do niego czuje
uratowała miłość nie skazała jej na tułaczkę pokierowała się sercem,
które mówiło jej żeby walczyła i się nie podawała. I słusznie zrobiła bo

…bo za podawanie się za inne osoby grozi wyrok sądu!

w życiu
najważniejsze jest szczęście i miłość tylko to się liczy po co komu
pieniądze i sława jak niema tej drugiej połówki jabłka ale gdy ją już
znajdzie życie nabiera barw.

Dziękujemy ci, Kapitanie Planeto!

Taka
to właśnie miłość jest piękna i magiczna jak cudowna bajka. Tylko żeby
nikt nie przerwał jej bo wtedy wszystko zmieni się ale czy to będzie
obchodziło rade wampirów raczej nie bo oni tylko paczą na to jako
złamanie regulaminu ich nie obchodzi to, że miłość to jest.

Lecz
obchodzi mistrza Yodę to. A składnia niepoprawna wielkim wrogiem
analizatorów jest.

Jakie będą ich dalsze losy? Chcecie
wiedzieć?

NIE~!

Czyli innymi słowy – „Zmierzch” dla ubogich. Zakazana miłość (DRAMADRAMADRAMA), fochy z przytupem, wodospady krwi, szalona interpunkcja, biedziące się biedulki… Takie tam klimaty. Dane nam będzie także zajrzeć do jakże długiego i skomplikowanego Regulaminu Wampirów. Gotowi? Prosimy zapiąć pasy… Wjeżdżamy na www.moj-swiat-pisany-zlotym-piorem.blog.onet.pl !

***

Hejka mam 15 lat i lubię pisać dlatego postanowiłam założyć tego bloga
I to jest ten kluczowy problem…

moim głównym hobby są
zwierzęta

Zoofilia? O_o
To chyba jest karalne…

nasze
logo ,, Trio I Zwierzęta Ruszamy Na Ratunek Stacja Ocalenie!”

TIZRNRSO nie brzmi jak WESZ ._.

Jeśli chodzi o szkołę to nie
jestem aż takim kujonem jak, niektórzy sadzą

Zaiste… nie
jesteś…

Moje opowiadanie fantasy: ,,Wampiry kontra ludzie”
Część
I:
Opiekun z piekła rodem:

Pewnego pochmurnego wieczoru gdy
Roberta wracała przez park do domu zauważyła w blasku latarni dziwnego i
bladego mężczyznę. Który trzymał w rękach kobietę, po której spływał
wodospad krwi z ust mężczyzny  też spływała krew.

Wodospad…
Niagara? To może to nie było wampirzenie, tylko jakaś teksańska masakra
piłą mechaniczną?
A do tej pory myślałem, że ludzie mają w sobie
tylko kilka litrów krwi…

Dziewczyna wystraszyła się i zaczęła
biedź w przeciwną stronę ale mężczyzna zauważył to i biegł za nią
krzycząc:
- Stój i tak mi nie uciekniesz twoja krew tak pięknie
pachnie

Podczas okresu: unikać wampirów.
I pamiętać o
regularnym zmienianiu podpasek.
I biedzić, koniecznie zacząć
biedzić.

Ale dziewczyna wcale nie śmiała się zatrzymywać biegła
dalej przed siebie raz po raz spoglądając czy mężczyzna już za nią nie
biegnie. Była już zmęczona ale wiedziała że jak się zatrzyma to spotka
ją ten sam los co tamtą kobietę, biegła nie patrząc przed siebie po
krótkiej chwili uderzyła w coś i upadła na ziemie.

To było do
przewidzenia…

Podniósł ją jakiś chłopak nie widziała go
dokładnie bo uderzyła głową w krawężnik i straciła przytomność,

Czyli biegnąc wyjebała w zajebiście wysoki krawężnik i wtedy ją ktoś
podniósł?

Ale była nieprzytomna… i  tej racji widziała go tylko
trochę i w ogóle niedokładnie.

rankiem obudziła się w jakimś
pokoju, który był wypełniony promieniami słońca.

Tłoczno musiało
być…

(…)Po krótkiej chwili namysłu wyszła z pokoju i zeszła
na duł

NA ŚNIADANIE!!! 8D

stanęła naprzeciw
lustra i zobaczyła że jest ubrana w jakąś krótką niebieską koszule
nocną.

Ja zazwyczaj nie muszę stawać przed lustrem, żeby
zobaczyć, w co jestem  ubrany.

Ale ona uderzyła się w głowę, nie
zapominaj!
Więc mówisz, że musiało jej głowę pod jakimś
niezwykłym kątem wykrzywić?

…Na przykład ^^
A powinna była przywyknąć i aż tak nie reagować… takie bohaterki z reguły
już za młodu cierpią na dolegliwości związane z głową.

Oddaliła
się od lustra i pokierowała w stronę kuchni

Zdalne sterowanie?
Może była ‚botką? I w ciemnej uliczce zgwałcił ją Megatron… *w* (To
opko o Crystal będzie mnie nawiedzać do końca moich dni…)

skąd
wydobywały się wspaniałe zapachy ktoś chyba przyrządzał
śniadanie.Dziewczyna była blada jak trup weszła do kuchni i ujrzała
wysokiego o czarnych włosach chłopaka

Czyliii… ten chłopak miał
wysokiego (?) z czarnymi włosami? Też bym chyba zbladła na taki widok…

spojrzał
na nią, i się uśmiechnął a ona powiedziała:

- Kim jesteś i gdzie ja
jestem?*co?*
- Jestem twoim wybawcą gdyby nie ja ten wampir by cię
pożarł-odpowiedział spokojnie chłopak na jego twarzy wciąż malował się
uśmiech.

Od kiedy to wampiry ZJADAJĄ ludzi?
Od kiedy Mary
Sue chodzą po ziemi…
W sumie taką lepiej zjeść niż pozwolić,
żeby stała się wampirem…

Raz pozwoliły – i tak powstał Edward
Cullen. Nauczone doświadczeniem, nie popełnią tego samego błędu po raz
drugi.

- Dlaczego się tak uśmiechasz?- spytała znów zaniepokojona
dziewczyna
- Bez powodu- odpowiedział nie co nie miło chłopak, który
zdawał się nie co tajemniczy.

Cegła mu spadła na głowę, jak był
mały – i tak mu zostało.
Ale popatrz – budzi się w mieszkaniu
obcego chłopaka w samej koszuli nocnej i nie zastanawia się specjalnie,
co się z nią działo… ot, normalka.

Może dla niej to JEST
normalka?
Ona nie wie, czy to normalka, bo przecież nawet nie wie
kim jest. Założyła najgorszą wersję. A może najlepszą, kto ją tam wie…

-
Nie powiedziałeś jak się nazywasz- powiedziała Roberta
- Demon-
odpowiedział chłopak ściągając jajecznice z patelni i kładąc ją na
talerzu.
- Dość nietypowe imię szczerze mówiąc jeszcze o takim nie
słyszałam- powiedziała Roberta
- A ty jak masz na imię?- spytał Demon
stawiając talerz z jajecznicą na stole.
- Nie za bardzo pamiętam ale
chyba Roberta- odpowiedziała Roberta
- No nie źle uderzyłaś w ten
krawężnik- powiedział Demon     
     
Zaraz ci poprawimy…

-
Jedz musisz nabrać siły- powiedział Demon przysuwając do niej talerz.

Musi jeść… bo nie może mu umrzeć, zanim się nią nie nacieszy…
Tuczone lepsze :3 W końcu ją zje, prawda?

(…)- Nie jestem
głodna- powiedziała Roberta
- Nie bój się nie otrułem tego-
powiedział Demon z ukosa spoglądając na blond włosom dziewczynę.

A
pigułki gwałtu to co, pies?
To jedzenie nie jest otrute – z tego,
co mi wiadomo, to żeby zrobić jajecznicę wystarczy jajka rozbić, a nie 
podawać im trutki.

- A ty nie jesz??- spytała po krótkiej chwili
zjadając ostatni kęs jajecznicy
- Nie ja żywię się czymś innym-
odpowiedział Demon
- Czym?- spytała nie co zgubiona z tropu
dziewczyna

KRWIĄ DZIEWIC!
Ale nie martw się, tobie JUŻ nic
nie grozi… *evil grin*

- Krwią- odpowiedział spoglądając na
dziewczynę, która się wystraszyła słysząc tą odpowiedź.(…)
- Nie
chce wypić twojej krwi chcę cię chronić. Jestem twoim opiekunem a nie
wrogiem

Ahh, kolejny wampir o dobrym serduszku!
Niee, on po
prostu nie lubi grupy A+.

- Nie wieże ci- powiedziała
spoglądając w jego czerwone oczy.

Nie wieżę – a cytadelę!

-
Każdy śmiertelnik ma opiekuna który chroni go przed inną rasą wampirów-
powiedział Demon
- Ja słyszałam tylko że ludzie mają anioły stróże a
nie opiekunów którzy są wampirami- powiedziała siadając na fotelu
Roberta
- Tak mało kto wie że ma jeszcze za opiekuna
wampira-powiedział Demon

Zgubiłam się…
Nie rozumiesz? Ten
wampir jest jej aniołem stróżem!

A nazywa się Demon? Dooobraaa.

-
Powiedzmy że ci wierze. Więc macie jakiś regulamin, którego nie możecie
złamać?- spytała Roberta

Ba! Kodeks rycerski!
Wampirerski!

-
Tak ale posiada tylko jeden punkt- odpowiedział Demon
- Jaki?-
spytała znów Roberta

Picie krwi osoby nieletniej podchodzi pod
pedofilię…

- Nie możemy wiązać się z podopiecznymi za to grozi
kara śmierci-odpowiedział Demon

Było do przewidzenia… No już,
całować mi się, oszczędzicie dziesięciu rozdziałów katorgi!
Ale
zabić ją może, prawda? :3

(…)- A ten wampir który zaatakował
mnie w parku jakiej jest rasy?-spytała zaciekawiona dziewczyna
- Rasa
smakoszy oni delektują się ludzką krwią jak wytrawnym winem
śmiertelnik- odpowiedział Demon

A zużyte tampony to dla nich takie
herbatki-ekspresówki…

- A ty nie chcesz mnie ugryźć?- spytała
dziewczyna wyciągając telefon

Już nawet telefony zaczynają gryźć
ludzi.

Jakbyś musiał wysłuchiwać rozmów przeciętnej nastolatki z
jej psiapsiółeczkami, to też byś miał ochotę ją użreć. *nuci* More than
meets the eyeee…

- Przyznam szczerze twoja krew cudownie
pachnie aż kusi żeby ją spróbować ale my potrafimy hamować swój apetyt
pijemy tylko zwierzęcą krew ale przeważnie jest to krew saren i
jeleni-odpowiedział Demon

A później idzie sobie taka sarenka –
Bambi z kłami do samej ziemi i żądzą mordu w oczach…

(…)-
Zapomniałem ci powiedzieć dostałem rano informacje że twoja rodzina nie
żyje tak mi przykro- powiedział Demon a telefon wypadł z ręki dziewczyny
popatrzała się na niego i po chwili powiedziała:
- Jak to się
stało???
- Za atakował ich mężczyzna który cię ścigał w parku.
Kobietę
którą widziałaś na jego rękach była twoja mama-

To ona nie
poznała własnej matki?

Bo była zalana wodospadem krwi.
Zalana w trupa.
Dosłownie!

(…)- Nie to nie możliwe proszę
powiedz że to nie prawda że oni żyją powiedz to proszę nienawidzę
cię!!!!- krzyczała wściekła dziewczyna rzucając tym co wpadło jej w
ręce.

Normalny PMS. Żadna drama.

Demon podszedł do niej i
ją przytulił dziewczyna nie co się uspokoiła ale nadal płakała. Po paru
minutach zasnęła w ramionach chłopaka, który teraz spoglądał na nią z
troską

…i podejrzanym uśmiechem…

miał chyba z
dwadzieścia lat a dziewczyna miała co najmniej szesnaście lat.

Uwaga, uwaga! Ambulans wjechał w okolicę zamieszkiwaną przez zdziczałe
Zdania z Dupy Wzięte! Prosimy o zachowanie szczególnej ostrożności,
niewychylanie głów tudzież innych części ciała z pojazdu, a także o
niewyrzucanie drogiego wyposażenia karetki za okno!
Hm. Czyli
będzie też pedofilia, bingo!

Było jej wygodnie na jego kolanach
spała jak aniołek tylko sen mógł teraz jej pomóc po takim okrutnym
ciosie, który tak ją przygniótł że stała się bezradną małą dziewczynką,
której rodzina została zamordowana w tak okrutny sposób.

Ale temu
zdaniu już nic nie pomoże… Może tylko wołać o pomstę do nieba.
Uważaj, gdzie wołasz, jeszcze ci przyślą wampira stróża!

Z
dedykacją dla wszystkich, którzy czytają i komentują mojego bloga:)

Dla nas? Dziękujemy! Ale wiesz, że jesteśmy nieprzekupni? ^^

Mogli
byście dodawać więcej komentarzy bo chcę znać  wszą opinie na temat
moich opowiadań i wierszy proszę:)

Ooooj taaak… Już my dodamy
komentarz…

Będzie „$uiTaśNy ;***”, mogę zagwarantować…

Część
II:
Żądza krwi:
(…)Demon usiadł na kanapie a Roberta nie
ruszała się z miejsca tylko bacznie mu się przyglądała, ale on nie
spojrzał na nią ani razu jego wzrok był skierowany w podłogę.
- Co ci
jest?- spytała powoli zbliżając się do chłopaka
- Muszę coś zjeść

A nie wypić? Chyba, że to jede z tych rozsądniejszych, który zjada Mary
Sue w całości.

Ale wiesz co ci powiem, ta bohaterka nie jest
jeszcze MS.
JESZCZE. Po prostu jeszcze nie miała okazji.

(…)-
Lepiej pójdę do lasu coś upolować.
- Ale co będzie ze mną jeśli ten
mężczyzna mnie znajdzie a ciebie nie będzie?- spytała stanowczo Roberta

…Jak można spytać się o coś stanowczo? o_o’
Powinna jeszcze
przytupnąć.

I się sfoszyć, tak do kompletu.

- Nie ma innego
wyjścia musisz iść ze mną- odpowiedział po chwili zastanowienia Demon i
wyszedł z salonu a dziewczyna wyszła za nim.

No, jakbys miał na
nią w lesie polować, gdyby została w domu?

Gdy już weszli do samego
środka lasu Demon się zatrzymał ale zagapiona w jakieś dziwne zwierzę
dziewczyna uderzyła w jego plecy, a on szybko się obrócił i powiedział
nie miło:
- Pacz gdzie idziesz!

A do jakiej wersji
upgrade’uje?

Nie, ten tylko zmienia ustawienia językowe.
*leży i kwiczy*

- Zaczekaj tu zaraz wrócę- powiedział oddalając
się od niej.
Dziewczyna została sama stała rozglądając się na
wszystkie strony nagle usłyszała jakiś huk odwróciła się i zobaczyła
tego samego mężczyznę, którego spotkała wczoraj w parku.

Wejście z
fajerwerkami.

Wejście ćwoka.

(…)- Wiesz na co mam teraz
ochotę?- spytał zbliżając się do dziewczyny
- Nie- odpowiedziała
przerażona dziewczyna

Mało domyślna…
Wiadomo, każdemu
facetowi chodzi tylko o jedno.

Wybaczcie jej to. Rozdział temu
walnęła sie w głowę, neurony nie kontaktują :3

- Mam wielką
ochotę by cię ugryźć- powiedział szeptem odgarniając jej długie włosy z
szyi

Ooostrooo…
SM?

- Zostaw mnie!- krzyknęła
teraz bardziej przerażona Roberta
- Miał bym sobie odpuścić tak
smakowity kąsek jak ty możesz tylko pomarzyć- powiedział już prawie
zatapiając kły w szyi dziewczyny ale ta wyrwała się z jego uchwytu i
zaczęła biedź przez gęsty las ale mężczyzna deptał jej po piętach.

Biedźnij, Roberta, biedźnij!
Wpisuję w google „biedź”…
„Nabiedzić się: biedzę się, biedzą się, BIEDŹ się, biedźcie się”…


Gdy
miała już prze biedź zakręt zahaczyła o korzeń drzewa i się
przewróciła, szybko podniosła się z ziemi ale nie potrafiła stanąć na
prawą nogę bo ją zwichnęła wiedz zaczęła kuśtykać.

Hm. Wiem w
takim razie, że zaczęła kuśtykać.

Schowała się za jakimś dużym
drzewem ale ta kryjówka na nic się zdała mężczyzna wytropił ją i teraz
stał na przeciw niej,spoglądając na jej zakrwawioną dłoń.

A skąd
ta krew?

Może dalej miała okres, obtarła się niechcący ręką i…
Ciekawe, czy dalej w tej koszuli nocnej jest…
Mówisz, że lata z
gołym tyłkiem po lesie? To nic dziwnego, że ją ten koleś goni!
To nie wampir – to pedo!
Kolejny?… To chyba rodzinne wśród
wampirów.


(…)To zadziałało na niego jak narkotyk z minuty na
minutę jego pragnienie krwi tej dziewczyny pogłębiało się aż przeszło w
żądzę, która teraz go ogarnęła nie wystarczyła mu ręka pragnął ugryźć ją
w szyje więc przyciągnął już osłabioną dziewczynę do siebie odgarnął
jej włosy i zrobił lekkie na cięcie na szyi już miał się wtapiać głębiej
lecz ktoś odciągnął go od ofiary i rzucił w kierunku jeziora.

*tępo wpatruje się w ścianę, usiłując wymyślić coś konstruktywnego*
…Long phrase is looong.
Zawsze mi się wydawało, że jeśli wampir
gryzie, to nie zajmuje mu to kilku minut… A tu proszę.


To był
Demon z jego ust też kapały krople krwi ale krew nie była ludzka tylko
zwierzęca.

Wolę nie pytać, po czym to poznała.
Pewnie po
tej wiewiórce, którą jeszcze trzymał w zębach.

Ale to mogła być
podpucha!
Powiedz to wiewiórce…

Chłopak wziął
pokrwawioną i ledwo żywą dziewczynę na ręce, na wetnie wiadomo kiedy
znalazł się już w domu

Na czym wiadomo? Na wetnie?
Wetn to
kontynent. I na Wetnie wiadomo, kiedy on znalazł się w domu.

poszedł
do pokoju na górę otworzył drzwi i położył ją na łóżku.

„Głos z
publiczności: Dymaj póki ciepła!”


(…)- Tak widziałem go dziś
koło domu- odpowiedział Demon
- Czemu nie wszedł do środka skoro tak
chciał mojej krwi?- spytała ponownie dziewczyna
- Czekał aż będziesz
sama- odpowiedział Demon

Wystarczyło zaczekać, aż pójdzie do
kibla.
A skąd wiesz, że tam zostawia ją samą?
O Boże…
*szok*’

(…)- Tak byłem głupi zostawiając cię samom.

A
czym są samy? Super-samy? Super samce?

Zostawiłem cię wiedząc że
groziło ci niebezpieczeństwo za taką nie odpowiedzialność powinni
karać-powiedział wściekły Demon
- Nie mów tak nic mi nie jest a to
jest najważniejsze- powiedziała powoli zbliżając się do chłopaka
-
Ale mogło ci się coś stać przez moją głupotę mogłaś zginąć!- krzyknął
wstając z łóżka Demon
- Przestań się obwiniać- powiedziała też
wstając z łóżka i podchodząc
do niego

*DRAMADRAMADRAMA*

-
Musimy jak najszybciej stąd zniknąć

 - Sięgnij do szafy, tam jest
peleryna niewidka.
 - Która to?
 - Ta, której nie widać.

(…)-
Nie wiedziałam że wampiry mają samochody- powiedziała zdziwiona Roberta

Batmobil?
Może karawan wystarczy.

(…)Demon włączył
radio leciały właśnie wieczorne wiadomości:
- Witam w wieczornych
wiadomościach radia złote gitary. Dziś będziemy mówić o dziwnym
morderstwie, w którym zginęło dziesięć osób jednego ciała nie
znaleziono. Aktu morderstwa dokonano na ulicy Parkowej 12 to co tam
zobaczyliśmy było okropne salon był zalany krwią rodziny, która właśnie
jadła kolacje nie jest nam znana liczba sprawców. Ale jesteśmy pewni że
przyczyną śmierci były dziwne nacięcia na szyi ale nie tylko to było
dziwne ofiary nie miały ani kropli krwi w ciele. Lekarze mówią że nie
możliwe było wykrwawienie ktoś musiał wyssać krew z ofiar ale jak to
zrobił?

Przez słomkę, karwia, przez słomkę!

Jedno ciało
zostało znalezione w parku makabrycznego odkrycia dokonała starsza pani,
która szła z swoim psem na spacer to co tam zobaczyła tak ją przeraziło
że teraz musi być pod stałą opieką psychologa. Jak już mówiłem na
początku policja nie znalazła ciała szesnastoletniej Roberty Editio
prawdopodobnie ciało dziewczyny zostało poćwiartowane i wrzucone do
rzeki

…ponieważ ostatnimi czasy ryby jakoś dziwnie przybrały na
wadze…

o dalszych informacjach dotyczących morderstwa rodziny
Editio dowiecie się o dwudziestej pierwszej dwadzieścia- powiedział
jakiś gruby męski głos po wysłuchaniu wiadomości dziewczyna rozpłakała
się.

Musiałam to wrzucić w całości. Profesjonalność przedstawienia
tych wiadomości mnie… zachwyca.

Część III:
Sidła
miłości:
Po kilku godzinach dojechali do starego dworu, wyglądał jak
duży stary zamek był czarnego koloru. Było to strasznie ponure miejsce
zamczysko wyglądało na nawiedzone,

To zamczysko czy dwór?
Zdecydujta się.

Domen zaparkował na podjeździe

Demon został
przemianowany na Domem… Prawie jak House?
Wyjechali czarną
audicą, zaparkowali domem.


- Cześć Demon dawno cię tu nie było-
powiedział osiłek z prawej
- Cześć Kevin mam nadzieje że znajdzie się
tu dla nas miejsce- powiedział Demon
- No jasne czemu miało by się
nie znaleźć. Wiedzę że przyprowadziłeś śmiertelniczkę- powiedział osiłek
z lewej   
- Tak to moja podopieczna Roberta- odpowiedział Demon

„Tak, to moje śniadanie…”

- To jej zamordowali rodzinę?-
spytał Kevin
- Tak- odpowiedział Demon
- Przykro mi jestem Kelvin-
powiedział osiłek z lewej

Nam też jest przykro, że jesteś Kevin/Kelvin.
Wspieramy cię, wspieramy…
Tak długo robił w uja włamywaczy, aż
został wampirem.


dwór był rozświetlony świecami i roiło się w nim
od pająków i szczurów. Wyśmienita kryjówka dla wampirów, którzy nie
przepadają za światłem dziennym i ukrywają się przed śmiertelnikami.

Te szczury to na przekąskę, rozumiem. Ale pająki przecież krwi
praktycznie nie mają…

(…)- Ale czy to nie głupie
przyprowadzać śmiertelnika do zamczyska pełnego wampirów?- spytał
ponownie Ben     
- O wszem uważam że to trochę głupie ale na dzień
dobry ostrzegam jeśli ktoś ją ruszy dostanie kołek prosto w serce-
odpowiedział poważnym tonem Demon

Co on, nosi przy sobie kołek?
Wiesz, tak jak szpiedzy mieli cyjanek pod językiem.
Ale kołek to
chyba jest nieco mniej poręczny…

- Ale cię wzięło na obronę tej
małej ale pamiętaj nie możemy zakochiwać się w naszych podopiecznych za
to grozi kara śmierci- powiedział Kelvin
- Tak pamiętam- powiedział
Demon

Ale kto mówi o zakochiwaniu, tu chodzi o czysty seks…

(…)-
To oni mieli opiekować się resztą twojej rodziny- powiedział
spoglądając na dziewczynę, która rozglądała się po pokoju.
- To przez
nich zginęli- powiedziała z pogardą w oczach
- To nie tylko ich wina
oni po prostu się spóźnili- powiedział Demon zbliżając się do Roberty
-
Gdyby się nie spóźnili moja rodzina by żyła. Wtedy nie była bym sama na
tym okrutnym świecie

Foch! Foch!
Szloch! Szloch!
Przytup! Przytup!

- Nie jesteś sama maż mnie
A flamastry
gdzie?

Może miał na myśli, żeby mu zrobiła wymazy…?

(…)-
Ale ja ci nie zrobię krzywdy nie musisz się mnie bać

„Zgaś
światło, nic ci nie zrobię…”

(Tu następuje fragment, w którym
po każdym wypowiedzianym zdaniu jest opis „powiedział”/”powiedziała” – i
tak dziesięć razy pod rząd. Khael zaczyna uderzać głową o ścianę; Erka
włącza syrenę, żeby zagłuszyć nieprzyjemny odgłos.)

- Mogę cię o
coś spytać?- spytała Roberta

Tak jakby już to zrobiłaś.

(…)-
Maż dziewczynę?- spytała zaciekawiona Roberta
- Nie- odpowiedział
spoglądając na nią
- Dziwne jesteś takim atrakcyjnym wampirem że
każda padła by ci do stup- powiedziała Roberta

Stup, tup, tup. To
tupot malutkich stópek uciekającej z tego opka ortografii.

- Czy
ty przypadkiem ze mną nie flirtujesz?- spytał Demon

Thank you,
Captain Obvious!

- Nie ja w przeciwieństwie do ciebie mam kogoś-
odpowiedziała Roberta
- Raczej już nie maż bo wszyscy myślą że nie
żyjesz- powiedział Demon

Wystarczy już tego mazania, flamaster się
wypisze…


- No tak ale jak zabijesz tego mężczyznę, który mnie
ściga będę mogła wrócić do niego pewnie za mną tęskni biedak-
powiedziała Roberta
- Chyba że tak- powiedział Demon a zazdrość
zżerała go od środka

Zazdrość – nowa forma kwasu! Działa na
wampiry!

(…)- To ja ci nie będę przeszkadzał do zobaczenia
Ale jak się zobaczymy, to znowu ci będę przeszkadzał.

I po
krótkiej chwili zasnęła miała okropnie dziwny sen śniło jej się że
całuje się z Demonem. W śnie była ubrana w suknie ślubną a on w czarny
garnitur przez cały sen się całowali lecz podkowiec Demon ugryzł ją w
szyje i się obudziła.

Miał podkowy? Faktycznie, dość dziwny był to
sen… *szok*’

Ale on nie myślał tak jak Roberta
= On nie
myślał, tak jak Roberta.

= Obydwoje nie myśleli.

A może
Demona skarzą na śmierć za to że zakochał się w śmiertelnicy?

Śmiertelnicy? To ilu tam tych śmiertelników było?

Albo to ona
padnie ofiarą tajemniczego mężczyzny i zginie? Czy przeznaczenie połączy
dwójkę zakochanych wampira i śmiertelniczkę?

Brazylijskiej
telenoweli ciąg dalszy…

 Na te pytania znajdziecie odpowiedź w
dalszych częściach opowiadania ,, Wampiry kontra ludzie’’. Bądźcie
cierpliwi bo będzie co poczytać

Ooj, nie wątpię, nie wątpię…
*zaciera łapy i idzie ostrzyć skalpele*

Pierwsza analiza na Ambulansie. Jest co świętować, bo opko to prawdziwa perełka. Jak można się było domyślić, zważywszy na upodobania Erki, jest to fanfik transformersowy. Tekst można znaleźć na speedia.blog.onet.pl.
Po ciemnych uliczkach wraz z Crystal błądzili: Erka, Khael i Jess.

***

(niedługo pojawi się nowy pierwszy fanfik…)
Nowy pierwszy fanfik. No cóż. Taki najpierwszy. Albo i najpierwsiejszy. Pierwsiejszy niż te poprzednie.

W liceum im. Optimusa Pierwszego licealistki III F na lekcji ‚wychowania do życia w rodzinie’ oglądają film o płodach botów – od momentu poczęcia aż do narodzin.
Przez całego fika krąży mi po głowie pytanie: czy Ałtorka pisze w nim o LUDZIACH, czy o – było nie było – MASZYNACH?
To nie ludzie ani maszyny. To botki. W końcu buty też się skądś biorą…

Po obejrzeniu filmu uczennice akurat nie mieli zajęć to wybrali się do domu.
Wychodząc ze szkoły Crystal zobaczyła dwóch mężczyzn opierających się o ściany budynku, którzy tajemniczo spoglądali w jej stronę. Z początku pomyślała, że może to geje – machnęła ręką i poszła dalej.

Bo tylko geje opierają się o ściany budynków.
Oni na nie lecą…
Ściany na geje czy geje na ściany?
Geje na ściany.
Szkoda…
Ale ściany to przecież ONE! Kobiety!

Jednak się myliła. Decepticony miały właśnie ją na uwadze, gdyż była bardzo podniecająca. Mamrotały coś pod nosem, ona jednak nie zwróciła na to uwagi…
Decepticony mają zawsze na uwadze wszystkie „podniecające botki”. To jest ta… podofilia?

Skręciła w uliczkę, gdzie zawsze było ciemno i wilgotno – miejsce sławnej bitwy Autobotów.Było tam pełno kałuży i metalowych pudeł. Szła i szła dalej…nagle usłyszała jakieś ‚mokre’ kroki. Obejrzała się, jednak nikogo nie zobaczyła. Spojrzała w górę i jej oczom ukazała się jakaś postać. Znieruchomiała…
Czekaj, czekaj! Czyli… ta postać szła… ale pojawiła się nad nią? Mary Sue zagina czasoprzestrzeń. Nie pierwszy raz i nie ostatni…

Po chwili tajemnicza postać nagle ruszyła w jej stronę lecąc bardzo szybko. Uderzył ją tak mocno, że ściana, na której wylądowali, była cała popękana. Gdy podniosła głowę ujrzała tego samego kolesia, co widziała przed szkołą – to był
Megatron.

Nie poznała go wtedy, ale teraz już tak?
No bo wiesz, to taka ciemna i mokra uliczka, od razu wiadomo, kto cię napada.

Z za rogu przybiegł drugi decepticon – Miotacz /kumpel Megatrona/. Megatron mocno złapał Crystal za nadgarstki i uniósł je ku górze, tak by ta nie mogła się poruszyć. W ten sposób też nie mogła stawiać jakiegokolwiek oporu.
Chwyt za nadgarstki paraliżuje botki.
Bo mają zbyt ciężkie podeszwy.

Decepticony paskudnie zaczęły się śmiać, gdy ta nie wiedziała, o co im może chodzić.
Mało domyślna jakaś.
Megatron porzucił dążenie do władzy nad światem na rzecz gwałcenia ‚Botek w ciemnych, wilgotnych uliczkach.

Strach z sekundy na sekundę stawał się coraz większy. Drugi transformer złapał ją w tali i lekko lizał językiem jej ciało. Dreszcze przelatywały ją wzdłuż i wszerz.
Wszerz i wzdłuż…
Z góry na dół i z boku na bok… I żeby to poprzestało na dreszczach.

Bała się…powoli łzy uwalniały się z jej błękitnych oczu i spływały po czarnych policzkach.
Uwolnić orka… znaczy się, łzy!

Crystal: Odchrzań się!
Miotacz: Od takiej suczki ciężko się odchrzanić…

Hau?

Megs: Nie gadaj tylko pchaj!
Nie wiedziała co ma robić. Miotacz położył się na nią ‚całując’ jej szyję (by się bardziej podniecić).

Romantyk…

Megs był zalany zazdrością.
Zazdrość w płynie – 5zł za butelkę.
Czego to ludzie nie wymyślą…

Puścił jej ręce i obszedł ją dookoła.
Znaczy się, wrócił na to samo miejsce, w którym stał?

Miotacz miał młodą botkę w swych szponach… Megs odepchnął kumpla, chwycił ją za nogi i przyciągnął do siebie. Gwałcąc przerażoną Crystal Miotacz przytrzymywał ją i nagrywał całą akcję…
I stąd się biorą filmiki na Redtube…
I tak zdobędą władzę nad wszechświatem! Będą sprzedawać tanie pornole!

Dziewczyna sama nie wiedziała kiedy poczuła się słabo i zemdlała
Bo gdy czujemy się słabo, dowiadujemy się o tym dopiero później.

Następnego dnia obudziła się w krzakach.
Krzaki były zdegustowane.
Toż nie mogli jej zostawić w tej uliczce? Ach, żeby czego nie złapała? Romantyki, mówiła żem…

Wszystko ją bolało. Nie widziała zbrodnialców, a na dodatek było jej nie dobrze.
A poprzedniego wieczora było jej… dobrze?
I widziała „zbrodnialców”, nie zapominaj o tym.

Na swoim ciele miała pełno białawej substancji i krwi.
No, chłopaki, przyznać się, któremu się skończył smar i używał smalcu?
Uuu… Megs… Jak się podwładni dowiedzą, to twoja reputacja legnie w gruzach. Przywódca Decepticonów, a musi używać smalcu… Aj, aj, Starscream się ucieszy…

Wstając otworzyła komórkę
Przy której rosły krzaki…
…które tak zniesmaczyła swoją obecnością.

 i spojrzała na zegarek. Była godzina 10:17. Wiedziała, że już i tak będzie miała spóźnienie, więc pobiegła do domu.
Bo już nic jej nie bolało. Najnowsze botki: +5 do regeneracji.
+10 do „podniecania” Decepticonów.

Nie przejmowała się szkołą, lecz tym, co ją spotkało.
Wspomnień czar…
Niejedna fanka puściłaby się z Megsem, a ta tutaj narzeka… Chyba, że to przez ten smalec…

Najgorsze dla niej było to, że nie pamiętała wszystkiego…
…I nie miała czego wspominać.
Czyli jednak była chętna! Coś mi się właśnie zdawało, że za słabo się broniła…

Wszedła do mieszkania
Wszedła?
Wszedła. Bo to równouprawnienie było.

 i płacząc od razu położyła się powoli na łóżko.
Płacząc od razu.
Płacząc, czy kładąc się? W każdym razie – od razu. Ale powoli.

Martwiła się, że ktoś może się dowiedzieć o tamtym zdarzeniu,
Zwłaszcza, że filmik zapewne już wędrował po necie…

wstydziła się o nim nawet myśleć…
A jednak je wielokrotnie wspominała.
Nie, nie mogła wspominać, bo przecież żałowała, że nie pamięta.
Hm. Zgubiłam się…

2 miesiące później…
Crystal nie mogła zapomnieć o przeszłym wydarzeniu,

Ciekawe, którędy ono przeszło.
Przez Crystal, wzdłuż i wszerz.
A po skosie już nie?
Nieee, skos jest zarezerwowany dla dreszczy.

męczyła ją myśl o tym po nocach.
A składnia poszła się… teges.
Na razie tylko składnia…
I trochę interpunkcji. Trochę bardzo. I logika. I kanon. I ortografia w sumie też…
…W sensie, że nie Crystal.
Ach. No chyba że.

Budziła się w środku nocy z płaczem.
A płacz budził się z nią.

Obmacywała swoje ciało,
Jeszcze jej mało? Nimfomanka…

miała wrażenie, że ktoś z nią jest. Bała się, że oni jeszcze tu wrócą. Nagle wpadła jej do głowy pewna myśl – by pójść do szpitala.
Po 2 miesiącach? Reeefleks…
Bo to ‚Botka była. Może to jej smar wyciekł i powoli trybiła?
To by uratowało godność lorda Megatrona.

Instynkt kazał jej zrobić badanie USG i kupić papierek.
Zaiste, ‚Botki mają przedziwne instynkta. Takie… nowoczesne!
To to USG przenika przez metal?
Nie wiem. Mnie bardziej interesuje, na co jej ten papierek…

Po USG okazało się, że ma coś w brzuchu,
Ta. Całą stertę maszynerii…
Ja obstawiam połknięte klucze.

 nic nie mówiąc wyszła z gabinetu. Zdobyła od swojej przyjaciółki Div Rose (matka Scattershot’a) papierek uniwersalny.
…WTF? O_o
Ooo, tak, będzie badać… A właściwie, CO ona chce tym badać? O_O’

Dopiero następnego dnia zrobiła sobie mały teścik; papierek wykazał, że jest w ciąży.
Zdała! Zdała!

Trzymała go przez dłuższą chwilę, nie mogła uwierzyć, że będzie matką…
Ja też nie mogę.
No to jest nas troje…
Czworo? ^^

Kontaktowała się z Divi i przedstawiła jej całą sytuację:
Crystal: Divi! Jestem w ciąży!
Divi: Co? No weź nie gadaj…O___O
Crystal: No ale byłam w szpitalu na Speedii i zrobili mi USG, potem dałaś mi papierek i to wszystko wyjaśnia!
Divi: Nie panikuj! Uspokój się, przecież to dobrze, że jesteś w ciąży no nie?
Crystal: Ale wiesz co mnie spotkało…myślisz, że bez ojca to ono tak będzie sobie żyć?

Bez ojca dziecko umiera zaraz po porodzie.
Bez ojca to ono w ogóle się nie rodzi. o.O
Rodzić się rodzi, ale się nie poczyna.
Jak się może rodzić, skoro się nie poczęło?
Divi pytaj, ona tu widać robi za speca.

Divi: Tego nie wiem, ale o tym kiedy indziej pomyślimy. Teraz najważniejsze jest dziecko…
Rozmowa była długa i stresująca dla przyszłej matki. Jakoś nie mogła się pogodzić z faktem zgwałcenia jej przez dwóch znanych oprychów.

Ale znała ich zbyt dobrze, żeby to zgłosić.
Jakby byli nieznani, byłoby jej łatwiej…

Brzuch rósł i rósł…
Metal giął się i pękał.
Zaraz, to nie ciąża! To otyłość!
‚Boty mogą być otyłe?
Jak mogą być w ciąży…

Crystal stawała się coraz cięższa i bolały ją plecy. Dostała zwolnienie ze szkoły aż do następnego roku. Chciała zapomnieć o gwałcie i skupić się na dziecku.
Które wcale jej o tym nie będzie przypominać…

Nie znała jeszcze płci, ale była cierpliwa. Ciąża przeszkadzała jej w nauce, musiała nadrobić wiele spraw i zawsze brała lekcje od koleżanki z klasy.
Zaraz, a co ze zwolnieniem?
Klasyczny przykład sklerozy ałtoreczkowej. Wbijamy delikwentkę w Ambulans?
I w kaftanik! :3

Lekarz zlecił jej picie samego energonu, poprawiało to jej nastrój i nie przejmowała się dawnym zajściem…
Czy oni piją coś innego?
Hop-Colę.
Hm?
Dobry odrdzewiacz.

3 miesiące później…
Crystal była już w 5 miesięcy ciąży.

Mhm, umiemy liczyć, dobrze. Póki co, matematyka nie dołącza do grona nauk zabawiających się w pobliskich krzaczkach.
Nie w krzaczkach, tylko w ciemnej, wilgotnej uliczce.

Odczuwała ruchy dziecka, szczególnie podczas snu,
Tak. Bo podczas snu czujemy najwięcej…

wtedy maluch był najaktywniejszy i czasami nie dawał Crystal spać.
Czyli… Czuła jego ruchy podczas snu, ale tak naprawdę on nie dawał jej spać? Czyli nie czuła jego ruchów… bo nie spała? Chyba się pogubiłam.
Crystal: fabryka Fiatów 126p.
Zwanych popularnie „maluchami”.

Budziła się rano, gdyż dzidziuś sprawował funkcję budzika.
Wielofunkcyjne dziecko.
To w końcu będzie się transformowało w budzik czy w Fiata?
W Fiata z opcją budzika.
A może w budzik z opcją Fiata?

Dawał oznakę, że mama musi zjeść… Ona jednak czuła do niego lekki wstręt, bo nie było to dziecko poczęte z miłości tylko z zazdrości.
No tak. Bo Megatron był zalany zazdrością.
Poproszę dwa litry miłości.

Miała żal do siebie, za swój wygląd i urodę.
I po co tyle tapety…?
Szpachla, szpachla i jeszcze raz szpachla…

To one spowodowały te ‚szczęście’ w jej życiu.
Te, Szczęście! Spadaj!

9 miesięcy później…
Ach, matematyka jednak się skusiła!

Ból, nie regularne skurcze,…
Ja wiem, Megatron zgwałcił tą Crystal w odwecie za wszystkie gwałty na kanonie, których dopuściła się ałtoreczka!
I te skurcze to ostatnie spazmy poprawnej pisowni…

to mogło oznaczać tylko jedno – nadszedł czas na poród! Wzięło ją wieczorem, kiedy to cybertrońskie słońce zachodziło nad niewielką planetą…
Wzięło ją wieczorem… Najpierw Megatron, teraz to „cuś”…
Cały czas coś ją bierze.
Następna będzie świńska grypa.

Bóle były coraz silne i częste.
Zaprezentujemy państwu przykład stopniowania: silne – silne – najsilne.
I tym sposobem stopniowanie poszło w ślady matematyki.
Bo matematyka jest wiodącą z nauk.

Nie miała siły by udać się do szpitala. Nawet nie mogła zadzwonić do Divi o pomoc.
„Telefon do przyjaciela” wykorzystała już wcześniej.

Usiadła na podłodze, głęboko i szybko oddychała. Męczyła się…Łzy spływały jej z oczu. Myślała, że nie urodzi dziecka.
I miała rację – urodzi botka.

Na Cybertron! – wrzeszczała…nie mogła się opanować, ból zżerał ją doszczętnie.
Omnomnom :3
Niestrawności dostanie…

Była godzina 0:57…Crystal w szczególny sposób odetchnęła z ulgą, lecz padała z wycieńczenia. (…) Gdy już odetchnęła spojrzała się na podłogę. Zobaczyła małego czarnego nikera na ziemi. Był jeszcze ‚zwinięty’ – ogon miał opatulony wokół ciała. Rozwinął się i zaczął płakać. Crystal lekko się wzruszyła i podniosła małego bota, przytuliła je mocno do siebie. Popatrzyła na niego jeszcze raz. Przyglądała mu się i zauważyła, że mały botek jest ‚puszysty’. Zmartwiła się tym…pomyślała, że będzie miał problemy w życiu, krótko mówiąc – był gruby…
Uh-oh… Nie wiem, czy się śmiać, czy płakać… MT, coś ty spłodził? Aaaale, jakby co, będzie na Starscreama…

Crystal była zadowolona ze swojego dziecka, gdyż przynosił jej wiele radości i sam widok rozweselał ją w trudnych chwilach. Jednak nadszedł czas na nadanie mu imienia. Borykała się z tym od początku;Z początku chciała go nazwać Hotshot (Strzał Ognia).
Poligniotka, moi drodzy, poligniotka…

Crystal: Wiem jak cię nazwę! wykrzyknęła z zachwycenia Czarne Serce!
Mhrrrrok. Zwłaszcza, że ‚Boty NIE MAJĄ serca. Ale w sumie, taki Bonecrusher jest, a kości też nie mają…

Nazwała go tak, ponieważ był czarny z siwo-niebieskimi odmianami i bardzo go kochała stąd Serce. Crystal jednak podobało się też pierwsze wymyślone imię, więc dała mu na drugie Hot Shot.
Dni mijałymały botek wciąż rósł.

Mijałymały, jakież piękne słowo…
A zazwyczaj to z butów się wyrasta.
Ech, ta ich technologia…

Z dnia na dzień był coraz większy. Poród jej się opóźnił, dlatego Czarne Serce szybko się uczył
Pierwsze: co ma piernik do wiatraka?
Drugie: może matematyka wcale się nie zabawiała, może to poród się opóźnił o sześć miesięcy?
Pięć.
…Widzisz, za to moja matematyka poszła się tegować…

Codzienny dzień
I conocna noc.
I okresowy okres, i doroczny rok.
Ależ to odkrywcze…

Crystal, gdy rano wstawała najpierw szła do pokoiku synka, chciała się upewnić, czy on jeszcze śpi. Lecz C-S zawsze wstawał prędzej niż ona i co zawsze ją dziwiło nie płakał. Witała go słodkim cześć botku, a on zawsze się uśmiechał. Po powitaniu Crystal schodziła na dół coś zjeść (najczęściej energon),
Tak! Tak! Nie obeszło się! Nawet na Cybertronie Mary Sue schodzą na śniadanie!!!

gdy tak ona odchodziła C-S prawie zawsze próbował wstać, ale był za mały by się samemu podnieść, wtedy zaczynał płakać, ale nie krzyczał. Crystal relaksowała się i następnie wracała do synka, by go nakarmić.
„Relaksowała”… taaa…
Jednak się dalej obmacywała, mówisz? „Zły dotyk boli przez całe życie…”
Ten jego płacz ją relaksował.

Przy karmieniu od razu się wyciszał, ale miała problemy, bo botek zawsze się kręcił i zawijał ogonkiem jej przed nosem to ją denerwowało. Gdy tak go karmiła mówiła do niego i cio, smakuje? poprawiała sobie humorek po jego wybrykach.
Ciekawe, czy karmiła go piersią czy energonem…
To była taka… laktacja energonowa.

Po porannym karmieniu brała go na ręce i schodziła na dół. Mały chciał dalej spać, ale ona dawała mu jakieś zabawki i uczyła go mówić. Pomyślała sobie, że jak będzie do niego mówić po cybertrońsku to będzie umiał dwa języki. I tak zrobiła. 
Dwa? Czyli cybertroński i… polski?
Nieee, to jest zero-jedynkowy, rozumiesz.

Mieszkali na Speedii tam zawsze było gorąco i sucho, gdzie niegdzie było trochę roślinności.
Gdzie-nie-gdzie?
A może gdzie nie gdzie?
A może gdzie i nie gdzie, tylko tam?
Nie wczuwaj się za bardzo w klimat… Tak swoją drogą, to ja jestem ciekawa, z czego ona się utrzymywała.
Z bywania. W ciemnych, wilgotnych uliczkach.

Crystal miała też za domem Armandę – duże zwierzę, czasami nazywane potworem – był to ssak z planety Ziemia (samica). Dawała niekiedy jej chwile ze swoim małym botkiem.
Rozszyfrujmy to zdanie! Armanda była psem (to znaczy, suczką), której Crystal czasami dawała swojego buta do pogryzienia…

Kiedy musiała wyjść z domu, zostawiała Szykanę (Armandę) z Czarnym Sercem. Szykana właśnie była w ciąży.
Z Megatronem!
To się przenosi.
Drogą kropelkową?

Czas spędzony poza domem był dla małego czymś, co wpływało na zdrowie dziecka.
Chodzi o „małego” dziecka?
No, niby było, że miał małego…
…Ogonka.

Na wieczór wracali do domu, bo w nocy było zimno i robiło się powoli ciemno.
W nocy zazwyczaj jest ciemno.

Przed położeniem malucha spać ponownie go karmiła- tu zaczyna się udręka…
No tak… w końcu „maluch” jest na benzynę, a nie energon.

Gdy kładła go do łóżeczka całowała go na  dobranoc w policzek. Zachwycała się jego malutkimi rączkami – śmiała się z nich (pozytywnie).
My też się śmiejemy (negatywnie).

Crystal, gdy popołudniu wybierała się do pracy często myślała o przyszłości swego synka. Był pulchniutki i bała się, że będą mu rówieśnicy dokuczać w szkole i nie będzie miał przyjaciół. Przytulała  go i czasami nawet płakała. Od tamtych „wydarzeń” nazywała go „Ptyś”.
Od których wydarzeń?
Coś mi się wydaje, że ona będzie pierwsza w kolejce do wyśmiewania się z niego…
Czarne Serce, Gorący Strzał, Ptyś… Co dalej?

***

Erka: Przeniesione z onetu.pl. Wkrótce trafią tu pierwsze analizy – powinny być dwie w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Jak nie, to macie pozwolenie/obowiązek skopać mi rufę…
Khael: Da pink iz her beloved color. SRSLY.
Nie słuchajta go, za dużo barszczu wypił :P


  • RSS